Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

Dziewczyna się bała pogrzebów

słowa: Staszek Staszewski
muzyka: Staszek Staszewski

2 utwór na płycie "Tata Kazika"
Tak długo szukać i tak dziwnie nagle znaleźć się  c,B,As,G
Choć tak co wiosnę jest, to jednak cud            G
Noc cała biały diabeł na kieliszka tańczy dnie    c,B,As,G
W dzień szukasz u starego parku wrót              G,c
Brzeg oceanu marzeń znaczy połamany płot          f,c,f
Jak kipiel morskich pian uliczka bzów             B,c
Lecz nagle pęka cisza a kto wie ten pozna w lot   f,c
Pogrzebny dzwon, no cóż - nie przyjdzie znów      G

   Bo ona się bała pogrzebów                      c,f
   Co noc pełzły w spokój jej snów                G,c
   Wóz czarny ze srebrem                          f
   I łzy niepotrzebne                             c
   Mdłe drżenie chryzantem i głów                 G
   Bo ona się bała pogrzebów                      c,f
   Jak pająk po twarzy szedł strach               G,c
   Gdy chude jak szczapy                          f
   Szły złe kare szkapy                           c
   Z czarnymi kitami na łbach                     G,c

Gdy przyszła brali stary wóz co długo służył już
Lecz ciągnął jeszcze stówe stary grat
Popękał lakier, brzęczą drzwi, rwie sprzęgło - no to cóż
Pod krzywym dachem piękniej widać świat
Zjeżdżali mapę już, na zachód, wschód, od dołu wzwyż
I każdy obcy szlak znajomy był
I tylko kiedy czerń chorągwi gdzieś poprzedzał krzyż
W przecznicę pierwszą z brzegu gnał co sił

   Bo ona się bała pogrzebów
   Co noc pełzły w spokój jej snów
   Wóz czarny ze srebrem
   I łzy niepotrzebne
   Mdłe drżenie chryzantem i głów
   Bo ona się bała pogrzebów
   Jak pająk po twarzy szedł strach
   Gdy chude jak szczapy
   Szły złe kare szkapy
   Z czarnymi kitami na łbach

To tu, spójrz bliżej, jeszcze w korze ostry został ślad
I płacze las żywicy gorzką łzą
Brzmiał opon śpiew i gadał silnik, w oknach śmiał się wiatr
Gdy na dnie nocy on całował ją
Tu kres podróży znaczy w krwi rubinach brudny koc
Nie skrywam, przedtem jednak wypił ćwierć
Przez chwilę widział szczęście, w światłach uciekało w mrok
No powiedz, może znasz piękniejszą śmierć?

   A kiedyś się bała pogrzebów
   I drżało jej serce gdy szły
   Aż wreszcie ten pogrzeb
   We dwoje - jak dobrze
   W tym srebrze i czerni się lśni