Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

Menel z Kołobrzegu

Jarosław Ważny

2008-07-09


Jeśli nie lubisz swojego pracodawcy albo swojej pracy to masz dwa wyjścia. Albo rzucasz ją w cholerę, albo zagryzasz zęby i robisz swoje, puszczając mimo uszu wszystkie joby które na ciebie spadają. Kiedy rzucisz robotę, musisz poszukać sobie drugiej. To zajęcie niezbyt fajne a przy okazji nie nazbyt dochodowe. Jeśli jednak mimo całej antypatii dla swojego szefostwa postanowisz w robocie pozostać, twoja wzrastająca frustracja może przerodzić się w coś dużo gorszego.


Nie wiem dlaczego przypomniało mi się to zdarzenie zaraz po tym, kiedy mój zwierzchnik biurowy oznajmił mi, że zaniedbuję swoje obowiązki. Kilka lat temu zmuszony byłem pojechać do Kołobrzegu. Jechałem przez pół Polski z jakiegoś koncertu po którym spaliśmy w samochodzie w kila osób na tylnym siedzeniu. Śmierdzący potem i alkoholem przesiadałem się z jednego pociągu do drugiego, jadłem jakiś szity na dworcu, i w końcu po całym dniu tej mordęgi dotarłem do Kołobrzegu ok. godziny 24. Miałem przy sobie może z 5 złotych, w portfelu kartę do bankomatu, a na koncie 60-70 zł na powrotną podróż. Nie było mnie stać na żaden nocleg, postanowiłem więc że przenocuję tej nocy na dworcowej poczekalni. Ta całe szczęście była otwarta 24h, zupełnie jak sklep który znalazłem parę kilometrów od dworca i w którym kupiłem 2 piwa. Wróciłem z nimi na dworzec, wynalazłem sobie wolną ławkę-wkoło było mnóstwo menelstwa- na dobrą sprawę zbytnio się od nich nie różniłem. Nieogolony, wymęczony, śmierdzący-po pół godziny bytowania w poczekalni zauważyłem, że mój smród na tyle dobrze wkomponował się w resztę, że nie czuć było praktycznie żadnej różnicy. Wyciągnąłem sobie piwo i książkę. Pomimo 3 godzin snu zaliczonych poprzedniego dnia, wcale nie chciało mi się spać. Pociągałem sobie piwko i czytałem; nawet już nie pamiętam, kiedy się przysiadł. No nic, pomyślałem, sępy zlatują się na moje piwo. On jednak wcale nie chciał piwa, ani fajek, ani nawet kasy. Usiadł koło mnie i zaczął mówić, że czytał kiedyś to badziewie które miałem wówczas w ręku, i że to straszny chłam dla hippisów. Przyznałem mu rację- czytałem wówczas „Alchemię kultury” Rudgleya. Zaiste-hippisowski bełt.


Mówił też o tym, że siedzi tu w swoich łachmanach właśnie przez takie brednie; przez gadaniny o komunach i poszukiwaniu transcendentnej miłości. Jeszcze za gówniarza wpadł w dragi i gigant. Ledwie się spojrzał, już był na dnie. Zmarnował sobie młodość nad buddyjską mangalą, w czasie, gdy prawdziwe życie było tuż obok niego, na ulicy. W końcu to zrozumiał, ale już było za późno-sam trafił na ulicę. Pamiętam, że poczęstowałem go w końcu piwem i papierosem bo całkiem zajmująco opowiadał. – W końcu wywaliłem się z roboty na własne życzenie, powiedział. Od tak, od czapy- jakby zaczął opowiadać inny wątek. Mówił, że kiedy w kolejnej robocie którą podejmował coś mu przeszkadzało, zamykał za sobą drzwi, i szedł dalej przed siebie. Wtedy wydawało mu się to jedynym- honorowym- wyjściem. Nie dać satysfakcji pracodawcy, i samemu napluć mu w twarz. Mówił to człowiek w dziurawych spodniach i przetartych butach, obeszczany i zawszony; zjechany przez życie i przez dragi, mężczyzna który nie wiedział, gdzie będzie jutro spał lub czy uda mu się coś zjeść. Nie było widać na nim śladu po tej dawnej buńczucznej godności, która nie pozwoliła mu nigdy zgiąć karku.


Ciekawe, co dzisiaj zrobił by menel z poczekalni dworcowej w Kołobrzegu, gdyby dostał drugą szansę. Ciekaw jestem, co by zrobił dziś w biurze na moim miejscu…


W człowieku buta kończy się w miejscu, w którym zaczyna się odpowiedzialność. Menel z dworca doskonale o tym wiedział, ale bał się kiedykolwiek do tego przyznać. Sądzę że posiadł tą wiedzę już wtedy, gdy po raz pierwszy wywalili go z roboty, ale był zbyt głupio-dumny żeby móc sobie pozwolić, aby ktoś patrzył jak kona jego nonkonformizm. Ostatnio obserwuję wielu ludzi którzy mówią w radiu i telewizji o ideałach których nie można sprzedać, pomijając dyskretnie fakt, że całe gówno ludziom zostaje z ideałów kiedy nie mają za co żyć. Patrzę na wszystkich tych pseudo-punkowców chowanych w dobrych domach, pijających drogie driny, którzy w tłumie na koncercie najgłośniej krzyczą o rebelii. A o tym do czego to ich zaprowadzi, najlepiej powiedziałby im nie Strummer ani Vicious, tylko menel z Kołobrzegu, o ile jeszcze żyje, bo przed śmiercią pewnie nie chciałoby mu się buntować.


JW

 
SYMETRIA
Bardzo nie lubię zimy, ale to bardzo. Każdego dnia, kiedy muszę wyjść z domu, najsamprzód biję się co najmniej kwadrans z myślami, czy w ogóle mi się to opłaca, i czy faktycznie is... [więcej »]


Pornoloteria
Jak się ogląda za dużo pornosów, to Bozia rozum odbiera! Autorem tej złotej myśli jest ksiądz, który uczył mnie kiedyś religii w szkole podstawowej. Powiedział tak do mojego kolegi... [więcej »]


ANTY-DEBIL
Na najbliższy czas Wy, którzy czytacie te teksty, i którzy, jak mniemam, we wspaniałej swej większości odwiedzacie forum na tej stronie, deliberując przy okazji na wiele tematów, m... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz.5 - BIDUL
Nie wiem, jak można pomieścić tyle miłości w takim małym serduszku. Nie wiem, jak można tak kochać, żeby wybaczać najgorsze bezeceństwa doznane od najbliższych potencjalnie osób. P... [więcej »]


Polak zaszczuty
Polak zaszczuty Wyczytałem niedawno w tygodniku lokalnym, że w miejscowości w której mieszkam zdarzył się napad na bank. Bandyta w biały dzień wszedł do małej filii jednego z... [więcej »]


Dlaczego wciąż warto słuchać Wałęsy…
Po fali krytyki, która przetoczyła się po płatnych wystąpieniach Lecha Wałęsy na dwóch kongresach partii Libertas, były prezydent zapowiedział, że rocznicę wyborów 4 czerwca spędzi... [więcej »]


Piękna nasza Polska cała…
Czytam sobie ostatnio w autobusie w drodze do pracy książkę Kazimierza Koźniewskiego pt. „Piątka z ulicy Barskiej”. Kiedyś ją już czytałem, a że nie miałem ostatnio żad... [więcej »]


WKURW
Tak się zastanawiam, czy to przez tę niekończącą się zimę, czy kryzys, czy ślamazarność elit polskich, czy może przez wszystko po trochu, czuję pod skórą, że kraj nadwiślański lezi... [więcej »]


BIEDA POLSKA –cz. 4– SPIRIT OF ‘89
W ogólnopolskim dzienniku „Dziennik” przeczytałem niedawno tekst o pokoleniu 89. Sporo już naczytałem się tekstów o różnej maści pokoleniach, ot choćby warto przypomnie... [więcej »]


Kot przystankowy
Na przystanku autobusowym w pewnej miejscowości przesiaduje sobie kot. Jest szarobury; duży i gruby. Przychodzi kiedy chce, wtula się w kąt wiaty i tak sobie siedzi. Pierwszy raz p... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz.3 – ZAWIŚĆ
- A ostatnio, w poniedziałek, wyobraź sobie taką akcję; przychodzi do nas mamusia z teściem i mówi, że byli na zakupach w Tesco chyba, i że zrobili zakupy za tam 200 czy 300 złotyc... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz. 2 – KOBIETA SAMOTNA
Widać że jest już bardzo zmęczona, chociaż według metryki ma ledwie ponad trzydziestkę. Wygląda trochę jakby piła, ale, chociaż może czasem i chciałaby się napić, nie stać jej na t... [więcej »]


BIEDA POLSKA - cz.1 - BILET
Tym tekstem chciałbym rozpocząć cykl portretów różnych postaci, które spotykam ostatnio na swojej drodze, a które łączy to, że szalenie podobają mi się ich opowieści. Niestety, bar... [więcej »]


"No time for loosers...”
Fredy Merkury śpiewał kiedyś, że nie czas na zawracanie sobie głowy przegranymi, kiedy do stołu ucztować siadają mistrzowie. Numer o którym mowa podbił świat, i większości jego mie... [więcej »]


Podwórko
O tym jak łatwo łamie się szczęka, przekonał się niedawno człowiek popołudniową porą, w centrum Warszawy na jednym z podwórek. O tym, że można bezkarnie pluć na ludzi i łamać im sz... [więcej »]


Wakacyjna impotencja
Nie wiem czy to przypadłość dotykająca co bardziej leniwych Polaków, czy też większość z moich rodaków na nią cierpi, ale ogarnęła mnie ostatnimi czasy jakaś trudna do zwalczenia i... [więcej »]


Benek Martyniuk
Na moim podwórku było dwóch dobrych kumpli. Poznałem ich jak miałem 10 lat. Przeprowadzili się, kiedy ich starzy nie wyrabiali z kasą na opłaty w metropolii, i postanowili się prz... [więcej »]


Rynsztok
Szedł sobie ulicą menel, przewracał się, podnosił, w końcu upadł na twarz w rynsztok, którym płynęło całe gówno tego miasta. Więcej się nie podniósł. Zostawił w rynsztoku resztkę ż... [więcej »]


Bigos, czapka i wstyd
Najbardziej nie lubię, a może nawet nie tyle nie lubię, co nie mogę przeboleć płaczu małego dziecka. Kiedy mały dzieciak płacze, to nie wiem co zrobić z oczami, i samemu chce mi si... [więcej »]




komentarze i recenzje
dodaj komentarz lub recenzję


ewa 2008-07-09 19:13:58
Trafne spostrzeżenia. Lekki język. Gratulacje i tak dalej....


korektor :) 2008-07-10 04:17:18
Pierwsze. To Twoje alternatywy na pocżatku niczym innym jak zwykłym niewolnictwem zalatują. Ludzie pracują tam gdzie mają znajomości i taka jest prawda. Reszta nie ma pracy. Mówie tu o pracy pozwalającej na wolne życie czyli takiej która pozwala na opłacenie środów pozwalających na dalszy rozwój swych zdolności. Dwa - blędy "Zmarnował sobie młodość nad buddyjską mangalą, w czasie, gdy prawdziwe życie było tuż obok niego, na ulicy." czy aby nie mandalą ;)? Troche dziwne że ktoś życie widział na ulicy a nie np w szkole. Wykfalifikowanego nawet gdy zwolnią nie ma problemów z pracą obecnie. Dlatego też mącisz młodym ludziom, niestety. Od kiedy to w buddyzmie zazywa sie narkotyki ?:) Kolego ważny. Może przypomnij sobie i nam o zbuntowanym poszukujacym tu szczescia Walku Dzedzeju http://pl.wikipedia.org/wiki/Walek_Dzedzej Nie rozumiem po co odwołujesz sie do Strummera, którego nikt tu nie widział. I tak tój menel miał dużo szcżęscia, że w ogóle mógł pracowac. Miliony wyjechały bo jej tu nie znalazły. Troche takie jak ze starej bajki te felietony ale cóż :) Pisz ale może czasem zagraj bo to lepiej Ci wychodzi :) Pozdrawiam,


Aska 2008-07-12 20:26:52
zajebiscie, dawaj dalej Jareczek ;) pozdr!


tak widze to 2008-07-16 13:54:14
"Ciekawe, co dzisiaj zrobił by menel z poczekalni dworcowej w Kołobrzegu, gdyby dostał drugą szansę. Ciekaw jestem, co by zrobił dziś w biurze na moim miejscu…" Zapił by sie być może po pracy i teraz zabił wnuczkę wioząc ją po pijaku. Wypadla by z wozeczka polamala sobie czaszke. Mogło być jeszcze gorzej. Zawsze może..




dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail