Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

"No time for loosers...”

Jarosław Ważny

2008-10-14


Fredy Merkury śpiewał kiedyś, że nie czas na zawracanie sobie głowy przegranymi, kiedy do stołu ucztować siadają mistrzowie. Numer o którym mowa podbił świat, i większości jego mieszkańców kojarzy się raczej z chwilami wzniosłymi i na ogół przyjemnymi. Ja tego numeru nie lubię. Jak można nie zwracać uwagi na przegranych, jeno zachwycać się zwycięzcą? To kompletnie nieludzkie i egoistyczne grzać swą próżność w triumfie jednego, gdy zaraz obok drugi kona z rozpaczy…


Niedawno kilku dresów w miejscowości na północ od Warszawy dorwało się do młodego człowieka kiedy ten szedł ulicą. Później ci sami chłopcy w dresach okradli kiosk ruchu. Złapała ich policja, i zamknęła na dwa dni. Później wypuściła z braku dowodów. Chłopcy w dresach dalej stali na ulicy. Patrzyli spode łba na ludzi, uptatrując kolejnej ofiary, w czasie gdy to oni sami, zupełnie o tym niewiedząc, stali się ofiarami polskiej transformacji.


Czy to się komuś podoba czy nie, twarz polskiej młodzieży to dzisiaj twarz dresa, z tępym spojrzeniem i nicością wypisaną na czole. Ta przykra konstatacja to efekt polityki wszsytkich rządów w nowej Polsce, które zostawiły systemy kształcenia i wychowania młodzieży na dnie koszy swoich cudownych reform, dzięki którym ten kraj jest dziś taki, jaki jest. Takoż więc dresiarz nie jest jeno produktem ubocznym kapitalizmu i nudy która podsuwa młodym ludziom durne pomysły. Jest wynikiem bierności państwa i apatii w rodzinach, lub raczej w systemie kształcenia.


Dresiarz z pitbulem na blokowisku to archetyp polskiej głupoty. Ale dresiarz to nie tyle jego zewnętrzna paskowo-haczykowa powłoka; to raczej stan umysłu. Dresiarzem można być także chadzając w innej niż typowa dlań odzież sportowa. Nie raz przecież można spotkać na swojej drodze gładko ogolonego młodzieńca, który prócz schludnej aparycji nie ma w sobie nic więcej do zaoferowania. Widząc dresa na ulicy uciekamy wzrokiem w ziemię. Dres jest na ogół niebezpieczny. Czerpie z naszego strachu i żeruje na naszej naiwności. Wsadzając dresa do poprawczaka czy do paki państwo nie osiągnie nic. Wyjdą zeń jeszcze bardziej zdemoralizowani i niebepieczni. Tak jak w piosence Queen’ów, nie ma czasu na przegranych-państwo odsuwa od siebie dresa jak śmierdzące jajo. Upycha bandziorów po ośrodkach penitencjarnych i kanalizuje ich agresję pod celą, licząc na to, że ta nigdy stamtąd nie wyjdzie lub pod wpływem więziennego kapelana zamieni się w bogobojną owieczkę. Prawda jednak, tak jak dres, jest brutalna, i równie banalna. Tych którzy przywdziali dres nie da się już odzyskać, są już społecznie straceni-rzecz jasna nie wszyscy, jest cień szansy że paru wyjdzie na ludzi. Nie tutaj jednak trzeba kierować państwową aktywność. Nie ma co silić się na pomysły przywrócenia dresów na łono normalnych obywateli-efekty będą zapewne znikome, a nakłady-wysokie. To co państwo polskie winno zrobić jak najszybciej, to pomyśleć jak uchronić obecnych 6 i 7 latków przed założeniem dresów. Dla nich jest jeszcze szansa. Są za młodzi, żeby przeniknąć dresiarstwem do reszty. Można więc wyprowadzić ich na ludzi. Jednak jeśli prześpi się właściwy moment, w swoje ręce dorwą ich dresy, a wtedy będzie już za późno. Widziałem już kilkakroć 7, 8 latków w skórach, dresach i z petem w ustach, i wierzcie mi, nie jest to fajny widok.


Obecne dresiarstwo przegrało swoją młodość. Nawet premier z prezydentem nie cofną czasu. Jeśli jednak nie wkroczą w porę w ciemne zaułki Pragi, Nikiszowca czy Nowej Huty, wyhodują sobie prawdziwą plagę elementu i patologii. A ktoś przecież musi płacić podatki.


W gruncie rzeczy szkoda mi dresów. Są bowiem oni w moim mniemaniu postaciami tragicznymi, straconymi, zanim jeszcze zdołali pokazać na co ich stać. To oni są tymi przegranymi z pisoenki Mercurego. Smutni młodzi chłopcy w odzieniu sportowym to to, co widzę z rana w drodze na przystanek. Patrzą się na mnie z politowaniem, kiedy spieszę się na autobus, a oni chleją browar. Pewnie myślą: co za frajer-wstaje bladym świtem żeby iść do pracy. A mi, kiedy na nich patrzę, towarzyszą odczucia podobne do tych, gdy widzę na ulicy Rumuna z wykrzywionymi nogami, albo żebraka na wóżku-żal mi ich, tak po ludzku-zwyczajnie mi ich żal. Przykro mi że spotkała ich tragedia. Czasami nawet myślę sobie, że fajnie by było im to powiedzieć; zatrzymać się pod klatką w drodze do roboty i powiedzieć-szkoda mi was. Wtedy na bank dostał bym po gębie. A tak, pisząc te słowa, mam niemal 100 procentową pewność, że żaden dres tego nie przeczyta....


JW

 
SYMETRIA
Bardzo nie lubię zimy, ale to bardzo. Każdego dnia, kiedy muszę wyjść z domu, najsamprzód biję się co najmniej kwadrans z myślami, czy w ogóle mi się to opłaca, i czy faktycznie is... [więcej »]


Pornoloteria
Jak się ogląda za dużo pornosów, to Bozia rozum odbiera! Autorem tej złotej myśli jest ksiądz, który uczył mnie kiedyś religii w szkole podstawowej. Powiedział tak do mojego kolegi... [więcej »]


ANTY-DEBIL
Na najbliższy czas Wy, którzy czytacie te teksty, i którzy, jak mniemam, we wspaniałej swej większości odwiedzacie forum na tej stronie, deliberując przy okazji na wiele tematów, m... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz.5 - BIDUL
Nie wiem, jak można pomieścić tyle miłości w takim małym serduszku. Nie wiem, jak można tak kochać, żeby wybaczać najgorsze bezeceństwa doznane od najbliższych potencjalnie osób. P... [więcej »]


Polak zaszczuty
Polak zaszczuty Wyczytałem niedawno w tygodniku lokalnym, że w miejscowości w której mieszkam zdarzył się napad na bank. Bandyta w biały dzień wszedł do małej filii jednego z... [więcej »]


Dlaczego wciąż warto słuchać Wałęsy…
Po fali krytyki, która przetoczyła się po płatnych wystąpieniach Lecha Wałęsy na dwóch kongresach partii Libertas, były prezydent zapowiedział, że rocznicę wyborów 4 czerwca spędzi... [więcej »]


Piękna nasza Polska cała…
Czytam sobie ostatnio w autobusie w drodze do pracy książkę Kazimierza Koźniewskiego pt. „Piątka z ulicy Barskiej”. Kiedyś ją już czytałem, a że nie miałem ostatnio żad... [więcej »]


WKURW
Tak się zastanawiam, czy to przez tę niekończącą się zimę, czy kryzys, czy ślamazarność elit polskich, czy może przez wszystko po trochu, czuję pod skórą, że kraj nadwiślański lezi... [więcej »]


BIEDA POLSKA –cz. 4– SPIRIT OF ‘89
W ogólnopolskim dzienniku „Dziennik” przeczytałem niedawno tekst o pokoleniu 89. Sporo już naczytałem się tekstów o różnej maści pokoleniach, ot choćby warto przypomnie... [więcej »]


Kot przystankowy
Na przystanku autobusowym w pewnej miejscowości przesiaduje sobie kot. Jest szarobury; duży i gruby. Przychodzi kiedy chce, wtula się w kąt wiaty i tak sobie siedzi. Pierwszy raz p... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz.3 – ZAWIŚĆ
- A ostatnio, w poniedziałek, wyobraź sobie taką akcję; przychodzi do nas mamusia z teściem i mówi, że byli na zakupach w Tesco chyba, i że zrobili zakupy za tam 200 czy 300 złotyc... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz. 2 – KOBIETA SAMOTNA
Widać że jest już bardzo zmęczona, chociaż według metryki ma ledwie ponad trzydziestkę. Wygląda trochę jakby piła, ale, chociaż może czasem i chciałaby się napić, nie stać jej na t... [więcej »]


BIEDA POLSKA - cz.1 - BILET
Tym tekstem chciałbym rozpocząć cykl portretów różnych postaci, które spotykam ostatnio na swojej drodze, a które łączy to, że szalenie podobają mi się ich opowieści. Niestety, bar... [więcej »]


Podwórko
O tym jak łatwo łamie się szczęka, przekonał się niedawno człowiek popołudniową porą, w centrum Warszawy na jednym z podwórek. O tym, że można bezkarnie pluć na ludzi i łamać im sz... [więcej »]


Wakacyjna impotencja
Nie wiem czy to przypadłość dotykająca co bardziej leniwych Polaków, czy też większość z moich rodaków na nią cierpi, ale ogarnęła mnie ostatnimi czasy jakaś trudna do zwalczenia i... [więcej »]


Benek Martyniuk
Na moim podwórku było dwóch dobrych kumpli. Poznałem ich jak miałem 10 lat. Przeprowadzili się, kiedy ich starzy nie wyrabiali z kasą na opłaty w metropolii, i postanowili się prz... [więcej »]


Menel z Kołobrzegu
Jeśli nie lubisz swojego pracodawcy albo swojej pracy to masz dwa wyjścia. Albo rzucasz ją w cholerę, albo zagryzasz zęby i robisz swoje, puszczając mimo uszu wszystkie joby które ... [więcej »]


Rynsztok
Szedł sobie ulicą menel, przewracał się, podnosił, w końcu upadł na twarz w rynsztok, którym płynęło całe gówno tego miasta. Więcej się nie podniósł. Zostawił w rynsztoku resztkę ż... [więcej »]


Bigos, czapka i wstyd
Najbardziej nie lubię, a może nawet nie tyle nie lubię, co nie mogę przeboleć płaczu małego dziecka. Kiedy mały dzieciak płacze, to nie wiem co zrobić z oczami, i samemu chce mi si... [więcej »]




komentarze i recenzje
dodaj komentarz lub recenzję


przem 2008-10-17 20:10:02
Jarek jestem dresem i to przeczytałem i co ty na to?


Przemos Galkos 2008-10-23 00:27:10
No całkiem spoko Jaro, ale jedna rzecz mnie tu gryzie: "Widziałem już kilkakroć 7, 8 latków w skórach, dresach i z petem w ustach, i wierzcie mi, nie jest to fajny widok." W skórach ??? :))) To chyba jednaknie do końca dresy... Pozdrawiam




dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail