Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

BIEDA POLSKA cz.3 – ZAWIŚĆ

Jarosław Ważny

2008-11-28


- A ostatnio, w poniedziałek, wyobraź sobie taką akcję; przychodzi do nas mamusia z teściem i mówi, że byli na zakupach w Tesco chyba, i że zrobili zakupy za tam 200 czy 300 złotych, i wygrali przy kasie, uważaj, co mi matka mówi, trzytygodniową wycieczkę do Kenii. Myślę sobie, zajbiście, pojedziemy z Patrykiem do Kenii, a ona mi na to, że ludzie jej wcześniej mówili, że ich znajomi, co też wygrali taką samą wycieczkę, nie byli z niej za bardzo zadowoleni, i że matka ostatecznie wymieniła wycieczkę na zmywarkę. Cożeśmy się teściowej natłukli do tego pustego łba; mówiliśmy, prosiliśmy-że przecież kupilibyśmy jej tę zmywarkę, żeby może się jeszcze wstrzymała-nawet próbowaliśmy dzwonić do sklepu, żeby powiedzieć, że matka się rozmyśliła i jednak woli Kenię, ale nic z tego. Powiedzieli, że już zaksięgowali zmywarkę, i że pojutrze ją dostarczą-wyobrażasz sobie??? Kurwa!





Tramwaj wchodził właśnie w ostry wiraż, i cały tłum pasażerów zakołysał się, aby po sekundzie, kiedy wagon wszedł na właściwy tor, powrócić do wcześniej obranych pozycji, wygiętej w pałąki ciżby, cisnącej się w drodze do pracy. Rzuciła jeszcze coś na koniec do koleżanki, że dzisiaj trudny klient, że praca „na kliencie” to pasztet, i żeby nie brała sobie tego na głowę za żadne pieniądze. Ludzie kłębili się przy wyjściu. Tramwaj stał na skrzyżowaniu. Prostopadle do niego przejeżdżała właśnie kawalkada autobusów i samochodów-wszystkie w żółwim tempie, a w środku-zaspani ludzie, gapiący się w szyby. On akurat czytał wczorajszą gazetę. Zawsze czyta gazety z jednodniowym opóźnieniem, bo kupuje je po robocie. Z rana, gdy wstaje, chwilę po piątej, kiosk pod blokiem jest jeszcze zamknięty. Nie ma czasu żeby skończyć całą gazetę w dniu wydania. Zabiera więc starą z rana, na drogę do pracy, aby po robocie ok.19-tej kupić właściwą, i przeczytać ją następnego ranka. Idzie kilkadziesiąt metrów, w świetle latarni, kiedy naokoło jest jeszcze noc. Czeka na autobus, a jak zaśpi albo za długo się zbiera, musi go dopędzić, i biec dobre 100 metrów ostrym sprintem do następnego przystanku-czasami się udaje.


Było zimno, jak to w listopadzie. Wyszedł ze sporym zapasem. Czekał na przystanku, śmieciarze zamiatali ulice. Wolał się tego dnia nie spóźnić, bo szef uprzedzał, że będzie sporo zleceń, i roboty po uszy. W autobusie usiadł na środku. Znowu ten sam pierwszy sort robotniczy, znowu te sam kaprawe ryje. Strasznie go to irytowało; mógł co prawda powiedzieć sobie jak kilku „bananowców” z dobrych domów, że nie po to uczył się pięć lat, żeby teraz pracować jako pomocnik sprzedawcy. Ale honorem nie nakarmi żony-studentki 3 roku. Jechał, czytał o tym, co też ciekawego zdarzyło się wczoraj, starał się nie zadręczać codziennością, która i tak dawała mu się we znaki-zwykle wystarczyła mu rubryka ze sportem. Mimo że wyjechał wcześniej niż zwykle, autobus i tak się spóźnił. Szef wkurwiony, wszystko „na wczoraj”- obsobaczył go na samym starcie. Tydzień wcześniej zwolnili jednego chłopaka, bo kryzys finansowy dotknął niewidzialną ręką rynku firmę, i teraz musieli we dwóch, on i kolega, rozwieźć cały towar; wszystkie te okapy i lodówki. Załadowali sprzęt z magazynu na pakę. Najpierw lodówka, potem pralka, potem znów dwie lodówki-wszystkie z opcją dostarczenia do drzwi klienta. Kiedy winda w bloku jest sprawna to jakoś ujdzie, ale gdy przytrafi się stara kamienica bez balustrady przy schodach, albo 10-te piętro z zepsutą windą, nic tylko srać ze szczęścia. Na koniec dniówki, gdzieś koło osiemnastej została im ostatnia zmywarka-towar rozwożą wedle życzenia klientów, kiedy ci są w domach. Mała zmywarka waży parę kilo, poza tym dostawa była tylko na parter; umówili się z kumplem ze zmiany, że on skoczy na stację po hotdogi i kolę, a tamten sam wniesie zmywarkę. Kiedy wrócił ze stacji kolegi jeszcze nie było. Zdziwił się, bo na stację był spory kawałek, a wniesienie zmywarki na parter to chwila moment. Czekał na niego w szoferce. Słuchał radia. Po 20 minutach tamten wreszcie wrócił. Wsiadł do samochodu, klepnął go po ramieniu, i wyciągnął z kieszeni 50 złotych. – Trzymaj, to dla Ciebie, powiedział. – Ale za co? -zapytał. Kobita od zmywarki poprosiła żebym jej ją podłączył, to powiedziałem, że to będzie kosztować stówę extra. – I co? Zainstalowałeś? – No pewnie, bierz. Wziął, czemu miał nie wziąć, 50 złotych piechotą nie chodzi. Przyjechał do domu. Za 50 złotych kupił czekoladki, wino, wypożyczył film, i spędził z małżonką miły wieczór.





Tramwaje znowu rozpoczynały pracę w środku nocy, pierwszy przejeżdżał ok.4 rano tuż pod jego oknem. Tego dnia mógł się wyspać, zaczynał drugą zmianę, od 13 do 20. Przyszedł punktualnie. Szef już na niego czekał. Zaprosił go do swojego gabinetu. Rozmowa była krótka. Powiedział, że nie przedłużą z nim umowy, która i tak wygasała z końcem miesiąca. Ok. 10-tej przyszła do firmy właścicielka nowo zakupionej zmywarki. Powiedziała, że z samego rana, kiedy nastawiła naczynia do zmywania i wyszła na zakupy, po powrocie zastała zalaną kuchnię, a ze zmywarki unosił się swąd spalonego żelastwa. Nie trzeba być fachowcem żeby wiedzieć, że amator który podłączał dzień wcześniej sprzęt, spartolił sprawę. Kobieta była ponoć bardzo zdenerwowana. Zresztą trudno jej się dziwić. Mówiła coś o wymianie, i że nie chce już zmywarki, tylko na powrót wycieczkę do Kenii. Szef nie bardzo wiedział, o co chodziło z tą całą Kenią, pytał go, czy coś o tym wie. Wzruszył ramionami, nic nie wiedział. Tak czy siak, na nic się zdały tłumaczenia, że to nie on podłączał zmywarkę, i że odda lewą kasę; że bardzo żałuje, że zależy mu na tej robocie. Sam niejednokrotnie powtarzał, że za błędy trzeba płacić-teraz miał za swoje. Na odchodne usłyszał, że sprawiedliwość zawsze zwycięża- jego kolegę spotkał ten sam los, a nawet gorszy, bo wywalili go od razu, a on może dorobić jeszcze do pełnej pensji.


Sztuka jest sztuka- zmywarkę wydano? Wydano. A że ktoś chciał przyoszczędzić na hydrauliku- kto oszczędza, płaci dwa razy. Dokładnie tak powiedział starszej pani facet z działu promocji w dużym sklepie, w którym zamieniła 3 tygodnie w Kenii na zmywarkę. Na tyle się tym przejęła, że podskoczyło jej ciśnienie, i musiała ją zabrać karetka. Ze szpitala zadzwonili do synowej. Nie mogła przyjechać- czekała na ważną rozmowę, bo akurat „pracowała na kliencie”, albo raczej pod. Kiedy skończyła, pojechała do teściowej-zadzwoniła do męża bawiącego w terenie, że z mamusią wszystko dobrze, zasłabła bidulka w sklepie, bo za dużo naładowała do koszyka, i nie wzięła z rana lekarstw. Będąc w szpitalu nie omieszkała zapytać o wycieczkę. Nie oddali. Wkurwiła się, trzasnęła drzwiami, wyszła. Kenia, 3 tygodnie w cieple, palmy, kokosy, safari, a ta stara rura zamieniła to na zmywarkę. A po ki chuj jej zmywarka? Żeby stała nieużywana? I dobrze jej tak, że się zjebała, ma za swoje. Pożałowała nam? I gówno teraz ma!


Matka wyszła ze szpitala. Zapytała synową, (syn jak zwykle w delegacji), czy pożyczy jej 1000 zł na nową zmywarkę. Widziała teraz takie w promocjach w markecie. Mimo że sama ze starym nie konsumują Bóg wie ile, przydałoby się jej to urządzenie, bo przy okazji pobytu w szpitalu wyszło, że artretyzm pogłębia się i może przejść w Parkinsona, tak więc lepiej pooszczędzać stare kończyny. Niestety, „praca na kliencie” poszła w pizdu, bo firma renegocjuje kontrakty po przyjściu efektów światowego kryzysu. Raty poszły w górę. Teraz za mieszkanie płacą 200 zł więcej. A ta ma jeszcze czelność prosić o 1000 zł! Na co? Na zmywarkę? Mało mamie zmywarek?


Starsza kobieta bez zmywarki wsiadła do tramwaju. Ustąpił jej miejsca młody mężczyzna czytający wczorajszą gazetę- poniedziałkowy dodatek do „Wyborczej” z ogłoszeniami z pracą. Obydwoje mieli strasznie smutne miny. Stara baba siedziała i nie mówiła nic, a młody bezrobotny stał obok niej. W tym obrazie, ludzkiej martwej natury, przeglądali się inni pasażerowie. O czymś mówili, plotkowali, klęli, ale w ogóle się nie uśmiechali. Tramwaj skakał z lewa na prawo. Jechał tylko przed siebie, mając na końcu jakiś cel, ale nawet motorniczemu niespecjalnie spieszno było żeby dojechać na czas. Łatwiej przychodziło mu zaklinać kamienie w torowisku; że zbyt mało obłe, miast po prostu robić swoje. A ci wszyscy ludzie w tramwaju czerwonym, strojnym w narodowe flagi, tuż po 11 listopada, zziębnięci i wkurwieni – jechali razem z nim, bo przecież ktoś musi prowadzić.


JW

 
Patrio-Antifa-Polacy
* Felieton opublikowany na łamach Tygodnika Tomaszowskiego Lech Kaczyński Wołomińśki Dziwnym zbiegiem okoliczności, od kilku dni emocje Polaków na powrót rozpalają samolot i... [więcej »]


Siódma wojna z chłopami
Siódma wojna z chłopami Ktoś, kto wychował się na Zamojszczyźnie, nie może być wrogiem wsi i jej mieszkańców. A jeśli nim się staje, to jako kabotyn, bo w każdym człowieku stąd,... [więcej »]


Biedronka a sprawa polska
Biedronka a sprawa polska Czasami, idąc tropem Stanisława Palucha z „Misia”, zastanawiam się, czy poczucie humoru i dystans do siebie i świata, w Polsce są w ogól... [więcej »]


Policjanci i złodzieje
Przeczytałem w gazecie lokalnej z mojego powiatu, że liczba kradzieży aut w pierwszym kwartale tego roku przewyższyła ilość skradzionych aut w całym minionym roku. Czemuż to ktoś z... [więcej »]


ZAUFANIE
Zaufanie w naszej firmie to podstawa. Prawda? Ano prawda. Począwszy od najmniejszych kolektywów- małżeństwa, konkubinatu, grupy rówieśniczej, na dużych organizacjach społeczno-poli... [więcej »]


Wy….e
Mam wyjebane na wszystko. No…co najmniej na większość. Kiedyś bardzo nie lubiłem tego określenia, popularnego w slangu młodzieżowym, w którym już od paru lat się gubię, i za ... [więcej »]


AMNEZJA-suplement
Jest w historii ludzkości uniwersalne pojęcie wstydu. Najogólniej rzecz biorąc, wstyd to taki stan człowieczy, kiedy za popełnione lub zaniechane czyny, homo sapiens oblewa się rum... [więcej »]


Mass-akra
Kiedy kilka lat temu brałem rozwód z mediami, w których to jakiś czas pracowałem, przysięgałem sobie, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, i daj Boże, z pisania i mówienia będę żył. Mi... [więcej »]


Pleban na zagrodzie
Kiedy władza pisowska z Jarosławem Kaczyńskim utrwalała swoją ideę parę lat temu w kraju nad Wisłą, najpierw inteligencja popadła w popłoch, że ład społeczny budowany z trudem prze... [więcej »]


SYMETRIA
Bardzo nie lubię zimy, ale to bardzo. Każdego dnia, kiedy muszę wyjść z domu, najsamprzód biję się co najmniej kwadrans z myślami, czy w ogóle mi się to opłaca, i czy faktycznie is... [więcej »]


Pornoloteria
Jak się ogląda za dużo pornosów, to Bozia rozum odbiera! Autorem tej złotej myśli jest ksiądz, który uczył mnie kiedyś religii w szkole podstawowej. Powiedział tak do mojego kolegi... [więcej »]


ANTY-DEBIL
Na najbliższy czas Wy, którzy czytacie te teksty, i którzy, jak mniemam, we wspaniałej swej większości odwiedzacie forum na tej stronie, deliberując przy okazji na wiele tematów, m... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz.5 - BIDUL
Nie wiem, jak można pomieścić tyle miłości w takim małym serduszku. Nie wiem, jak można tak kochać, żeby wybaczać najgorsze bezeceństwa doznane od najbliższych potencjalnie osób. P... [więcej »]


Polak zaszczuty
Polak zaszczuty Wyczytałem niedawno w tygodniku lokalnym, że w miejscowości w której mieszkam zdarzył się napad na bank. Bandyta w biały dzień wszedł do małej filii jednego z... [więcej »]


Dlaczego wciąż warto słuchać Wałęsy…
Po fali krytyki, która przetoczyła się po płatnych wystąpieniach Lecha Wałęsy na dwóch kongresach partii Libertas, były prezydent zapowiedział, że rocznicę wyborów 4 czerwca spędzi... [więcej »]


Piękna nasza Polska cała…
Czytam sobie ostatnio w autobusie w drodze do pracy książkę Kazimierza Koźniewskiego pt. „Piątka z ulicy Barskiej”. Kiedyś ją już czytałem, a że nie miałem ostatnio żad... [więcej »]


WKURW
Tak się zastanawiam, czy to przez tę niekończącą się zimę, czy kryzys, czy ślamazarność elit polskich, czy może przez wszystko po trochu, czuję pod skórą, że kraj nadwiślański lezi... [więcej »]


BIEDA POLSKA –cz. 4– SPIRIT OF ‘89
W ogólnopolskim dzienniku „Dziennik” przeczytałem niedawno tekst o pokoleniu 89. Sporo już naczytałem się tekstów o różnej maści pokoleniach, ot choćby warto przypomnie... [więcej »]


Kot przystankowy
Na przystanku autobusowym w pewnej miejscowości przesiaduje sobie kot. Jest szarobury; duży i gruby. Przychodzi kiedy chce, wtula się w kąt wiaty i tak sobie siedzi. Pierwszy raz p... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz. 2 – KOBIETA SAMOTNA
Widać że jest już bardzo zmęczona, chociaż według metryki ma ledwie ponad trzydziestkę. Wygląda trochę jakby piła, ale, chociaż może czasem i chciałaby się napić, nie stać jej na t... [więcej »]


BIEDA POLSKA - cz.1 - BILET
Tym tekstem chciałbym rozpocząć cykl portretów różnych postaci, które spotykam ostatnio na swojej drodze, a które łączy to, że szalenie podobają mi się ich opowieści. Niestety, bar... [więcej »]


"No time for loosers...”
Fredy Merkury śpiewał kiedyś, że nie czas na zawracanie sobie głowy przegranymi, kiedy do stołu ucztować siadają mistrzowie. Numer o którym mowa podbił świat, i większości jego mie... [więcej »]


Podwórko
O tym jak łatwo łamie się szczęka, przekonał się niedawno człowiek popołudniową porą, w centrum Warszawy na jednym z podwórek. O tym, że można bezkarnie pluć na ludzi i łamać im sz... [więcej »]


Wakacyjna impotencja
Nie wiem czy to przypadłość dotykająca co bardziej leniwych Polaków, czy też większość z moich rodaków na nią cierpi, ale ogarnęła mnie ostatnimi czasy jakaś trudna do zwalczenia i... [więcej »]


Benek Martyniuk
Na moim podwórku było dwóch dobrych kumpli. Poznałem ich jak miałem 10 lat. Przeprowadzili się, kiedy ich starzy nie wyrabiali z kasą na opłaty w metropolii, i postanowili się prz... [więcej »]


Menel z Kołobrzegu
Jeśli nie lubisz swojego pracodawcy albo swojej pracy to masz dwa wyjścia. Albo rzucasz ją w cholerę, albo zagryzasz zęby i robisz swoje, puszczając mimo uszu wszystkie joby które ... [więcej »]


Rynsztok
Szedł sobie ulicą menel, przewracał się, podnosił, w końcu upadł na twarz w rynsztok, którym płynęło całe gówno tego miasta. Więcej się nie podniósł. Zostawił w rynsztoku resztkę ż... [więcej »]


Bigos, czapka i wstyd
Najbardziej nie lubię, a może nawet nie tyle nie lubię, co nie mogę przeboleć płaczu małego dziecka. Kiedy mały dzieciak płacze, to nie wiem co zrobić z oczami, i samemu chce mi si... [więcej »]




komentarze i recenzje
dodaj komentarz lub recenzję


anka 2008-11-29 22:18:07
Krzysztof Kieślowski powiedział kiedyś: " Od przypadku dużo bardziej zależy to, jaką drogą idziemy niż kim jesteśmy."




dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail