komentarze i recenzje
| informacje koncerty społeczność dyskografia multimedia kontakt |
Kot przystankowyJarosław Ważny2009-01-07Na przystanku autobusowym w pewnej miejscowości przesiaduje sobie kot. Jest szarobury; duży i gruby. Przychodzi kiedy chce, wtula się w kąt wiaty i tak sobie siedzi. Pierwszy raz pojawił się w niedzielę. Potem wpadał też na tygodniu. Na początku swojego bywania na przystanku, kiedy ludzie sprawdzali rozkład, kot schodził z ławki, i łasił się do nóg pasażerów. Ci najczęściej przeganiali go, bo kto go tam wie, gdzie bydle wcześniej łaziło. Ale chyba ten kot miał przed zsyłką na przystanek całkiem niezłe życie. Widać było że lubił ludzi, nie bał się ich. Widać też było, że za nic nie mógł pojąć, dlaczego z ciepłego, kochającego domu wylądował na ulicy. A może się zgubił? Ludzi spod przystanku i tak to raczej słabo obchodziło. Kiedy po raz pierwszy widzieli przystankowego kota, drętwieli na moment, patrzyli głupio, i szli dalej. Czasem ktoś go przegonił z ławki, kiedy chciał postawić torbę z zakupami. Wtedy ten uciekał za przystanek, na plebanię. Ale następnego dnia znowu wracał. Aż w końcu przestał. Nie było go dzień, dwa, tydzień. Zniknął tak szybko jak się pojawił, i nikogo nie obeszło czy ktoś po nim płakał, albo co się z nim stało. Na Święta ludzie mają sporo swoich zmartwień. Na innym przystanku, po prawej stronie Wisły w Warszawie przesiadywał bezdomny. Zawsze ok.9:30 rano podrywał się z ławki, i zaczynał obchód przystankowy. Zagadywał przechodniów o papierosa, o drobne na bułkę albo na piwo jak go suszyło, a suszyło go dość często. Parę razy można było go spotkać z pokiereszowaną gębą. Czego by o nim nie mówić, z pewnością nie był to grzeczny chłopiec. Ale miał godność. Miał. Może jeszcze ma. Zniknął, tak samo, jak kot. Bez śladu. 2 tygodnie przed Świętami. Może zabrali go do przytułku, ale może po prostu zamarzł przez nikogo nie niepokojony. Na Święta mnóstwo rzeczy przechodzi z rąk do rąk. Choinki na przykład. Zdobne i strojne na Wigilię, po Nowym Roku lecą z balkonów bloków na bruk. Leżą wtedy pokotem uśmiercone, czekając na śmieciarzy, aż w końcu ktoś uprzątnie tę padlinę świąteczną. Wprost z pachnącego karpiem domostwa lądują, podobnie jak nieudane prezenty czy tony nieprzejedzonego żarcia, na śmietnikach. To marnotrawstwo można jeszcze ścierpieć. Trochę gorzej, kiedy na to samo wysypisko śmieciara wyrzuci trupa menela spod przystanku, albo trupa niechcianego kota. Podobnie jak trup choinki, trafili tam, bo nie byli już nikomu potrzebni. Niewykluczone, że gdyby zamiast na śmietnik, resztki wigilijnej wieczerzy trafiły do rąk menela z przystanku, ten miałby jeszcze szansę na kolejne Boże Narodzenie. Gdyby ktoś przygarnął kota na Święta i poczęstował go ośćmi, ten dalej puszyłby się po pańsku. Ale pech chciał, że wyszło inaczej. W noworocznym orędziu prezydent z prymasem rozwodzili się na temat Polski i wszystkich jej przymiotów, troskając się przy okazji o dziatwę, i losy Europy w dobie kryzysu Tak dużo wypowiadali słów górnolotnych, a tak mało było w tym treści. Zresztą nie tylko w ich wypowiedziach można dostrzec takie pustosłowie. Podobną manierę gadania frazesów ma wspaniała większość polskiej „klasy” politycznej. Z czołem pooranym smutną bruzdą martwią się owi mężowie, jak tu zaradzić hekatombom i katastrofom, a przez ręce przecieka im los porzuconych kotów, i meneli, o których nikt nie pamięta. Tak jak polskie media które robią laskę politykom, wkraczając w bagno nikomu niepotrzebnej, strywializowanej informacji z życia wyższych sfer, tak i polscy politycy stracili kontakt z rzeczywistością szarą i codzienną, na rzecz rzeczywistości sztucznej, matrixowej, wykreowanej przez koncerny i potentatów. W tym „ich” świecie kot zawsze jest duży i dorodny, ma kochający dom i pełną miskę, a bezdomny dostaje od państwa rentę i pomoc medyczną na czas. Autobusy przyjeżdżają zgodnie z rozkładem, śmieci nie walają się na ulicach. A prawda jest taka, że mało któremu panu/i politykowi chce się wyjść do ludzi, zobaczyć jak naprawdę żyją. Możecie być pewni, że przed kolejnymi wyborami każdy z nich będzie krzyczał, że ulepiony jest z tej samej gliny. Ciekawe na kogo zagłosowałby kot przystankowy; podobno zwierzęta znają się na ludziach, i nie ufają byle komu. Ten miał pecha, bo zaufał zbyt wielu. Przegonili go z parafii, wyrzucili z domu. Próbował znaleźć szczęście po drugiej stronie ulicy, i pewnie nie zdążył na czas przed kołami Tira. Menel przystankowy był w o tyle lepszej sytuacji, że nie musiał sobie zaprzątać głowy polityką, i wolny był zapewne od dylematu, na kogo oddać swój głos. Żeby człowiek mógł w Polsce zagłosować, musi mieć dowód ze stałym meldunkiem. Szczęściarz. JW |
Patrio-Antifa-Polacy
* Felieton opublikowany na łamach Tygodnika Tomaszowskiego Lech Kaczyński Wołomińśki Dziwnym zbiegiem okoliczności, od kilku dni emocje Polaków na powrót rozpalają samolot i... [więcej »] Siódma wojna z chłopami Siódma wojna z chłopami Ktoś, kto wychował się na Zamojszczyźnie, nie może być wrogiem wsi i jej mieszkańców. A jeśli nim się staje, to jako kabotyn, bo w każdym człowieku stąd,... [więcej »] Biedronka a sprawa polska Biedronka a sprawa polska Czasami, idąc tropem Stanisława Palucha z „Misia”, zastanawiam się, czy poczucie humoru i dystans do siebie i świata, w Polsce są w ogól... [więcej »] Policjanci i złodzieje Przeczytałem w gazecie lokalnej z mojego powiatu, że liczba kradzieży aut w pierwszym kwartale tego roku przewyższyła ilość skradzionych aut w całym minionym roku. Czemuż to ktoś z... [więcej »] ZAUFANIE Zaufanie w naszej firmie to podstawa. Prawda? Ano prawda. Począwszy od najmniejszych kolektywów- małżeństwa, konkubinatu, grupy rówieśniczej, na dużych organizacjach społeczno-poli... [więcej »] Wy….e Mam wyjebane na wszystko. No…co najmniej na większość. Kiedyś bardzo nie lubiłem tego określenia, popularnego w slangu młodzieżowym, w którym już od paru lat się gubię, i za ... [więcej »] AMNEZJA-suplement Jest w historii ludzkości uniwersalne pojęcie wstydu. Najogólniej rzecz biorąc, wstyd to taki stan człowieczy, kiedy za popełnione lub zaniechane czyny, homo sapiens oblewa się rum... [więcej »] Mass-akra Kiedy kilka lat temu brałem rozwód z mediami, w których to jakiś czas pracowałem, przysięgałem sobie, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, i daj Boże, z pisania i mówienia będę żył. Mi... [więcej »] Pleban na zagrodzie Kiedy władza pisowska z Jarosławem Kaczyńskim utrwalała swoją ideę parę lat temu w kraju nad Wisłą, najpierw inteligencja popadła w popłoch, że ład społeczny budowany z trudem prze... [więcej »] SYMETRIA Bardzo nie lubię zimy, ale to bardzo. Każdego dnia, kiedy muszę wyjść z domu, najsamprzód biję się co najmniej kwadrans z myślami, czy w ogóle mi się to opłaca, i czy faktycznie is... [więcej »] Pornoloteria Jak się ogląda za dużo pornosów, to Bozia rozum odbiera! Autorem tej złotej myśli jest ksiądz, który uczył mnie kiedyś religii w szkole podstawowej. Powiedział tak do mojego kolegi... [więcej »] ANTY-DEBIL Na najbliższy czas Wy, którzy czytacie te teksty, i którzy, jak mniemam, we wspaniałej swej większości odwiedzacie forum na tej stronie, deliberując przy okazji na wiele tematów, m... [więcej »] BIEDA POLSKA cz.5 - BIDUL Nie wiem, jak można pomieścić tyle miłości w takim małym serduszku. Nie wiem, jak można tak kochać, żeby wybaczać najgorsze bezeceństwa doznane od najbliższych potencjalnie osób. P... [więcej »] Polak zaszczuty Polak zaszczuty Wyczytałem niedawno w tygodniku lokalnym, że w miejscowości w której mieszkam zdarzył się napad na bank. Bandyta w biały dzień wszedł do małej filii jednego z... [więcej »] Dlaczego wciąż warto słuchać Wałęsy… Po fali krytyki, która przetoczyła się po płatnych wystąpieniach Lecha Wałęsy na dwóch kongresach partii Libertas, były prezydent zapowiedział, że rocznicę wyborów 4 czerwca spędzi... [więcej »] Piękna nasza Polska cała… Czytam sobie ostatnio w autobusie w drodze do pracy książkę Kazimierza Koźniewskiego pt. „Piątka z ulicy Barskiej”. Kiedyś ją już czytałem, a że nie miałem ostatnio żad... [więcej »] WKURW Tak się zastanawiam, czy to przez tę niekończącą się zimę, czy kryzys, czy ślamazarność elit polskich, czy może przez wszystko po trochu, czuję pod skórą, że kraj nadwiślański lezi... [więcej »] BIEDA POLSKA –cz. 4– SPIRIT OF ‘89 W ogólnopolskim dzienniku „Dziennik” przeczytałem niedawno tekst o pokoleniu 89. Sporo już naczytałem się tekstów o różnej maści pokoleniach, ot choćby warto przypomnie... [więcej »] BIEDA POLSKA cz.3 – ZAWIŚĆ - A ostatnio, w poniedziałek, wyobraź sobie taką akcję; przychodzi do nas mamusia z teściem i mówi, że byli na zakupach w Tesco chyba, i że zrobili zakupy za tam 200 czy 300 złotyc... [więcej »] BIEDA POLSKA cz. 2 – KOBIETA SAMOTNA Widać że jest już bardzo zmęczona, chociaż według metryki ma ledwie ponad trzydziestkę. Wygląda trochę jakby piła, ale, chociaż może czasem i chciałaby się napić, nie stać jej na t... [więcej »] BIEDA POLSKA - cz.1 - BILET Tym tekstem chciałbym rozpocząć cykl portretów różnych postaci, które spotykam ostatnio na swojej drodze, a które łączy to, że szalenie podobają mi się ich opowieści. Niestety, bar... [więcej »] "No time for loosers...” Fredy Merkury śpiewał kiedyś, że nie czas na zawracanie sobie głowy przegranymi, kiedy do stołu ucztować siadają mistrzowie. Numer o którym mowa podbił świat, i większości jego mie... [więcej »] Podwórko O tym jak łatwo łamie się szczęka, przekonał się niedawno człowiek popołudniową porą, w centrum Warszawy na jednym z podwórek. O tym, że można bezkarnie pluć na ludzi i łamać im sz... [więcej »] Wakacyjna impotencja Nie wiem czy to przypadłość dotykająca co bardziej leniwych Polaków, czy też większość z moich rodaków na nią cierpi, ale ogarnęła mnie ostatnimi czasy jakaś trudna do zwalczenia i... [więcej »] Benek Martyniuk Na moim podwórku było dwóch dobrych kumpli. Poznałem ich jak miałem 10 lat. Przeprowadzili się, kiedy ich starzy nie wyrabiali z kasą na opłaty w metropolii, i postanowili się prz... [więcej »] Menel z Kołobrzegu Jeśli nie lubisz swojego pracodawcy albo swojej pracy to masz dwa wyjścia. Albo rzucasz ją w cholerę, albo zagryzasz zęby i robisz swoje, puszczając mimo uszu wszystkie joby które ... [więcej »] Rynsztok Szedł sobie ulicą menel, przewracał się, podnosił, w końcu upadł na twarz w rynsztok, którym płynęło całe gówno tego miasta. Więcej się nie podniósł. Zostawił w rynsztoku resztkę ż... [więcej »] Bigos, czapka i wstyd Najbardziej nie lubię, a może nawet nie tyle nie lubię, co nie mogę przeboleć płaczu małego dziecka. Kiedy mały dzieciak płacze, to nie wiem co zrobić z oczami, i samemu chce mi si... [więcej »] |