Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

ZAUFANIE

Jarosław Ważny

2011-06-17


Zaufanie w naszej firmie to podstawa. Prawda? Ano prawda. Począwszy od najmniejszych kolektywów- małżeństwa, konkubinatu, grupy rówieśniczej, na dużych organizacjach społeczno-politycznych skończywszy-wzajemne zaufanie jest podstawą sukcesu tychże, o ile o szerokorozumiany sukces w nich nam chodzi. Mniej lub bardziej udanie, staramy się co dzień budować nasze zaufanie; zaufanie do nas samych; odbudowywać je, jeśli je nadwątlimy, a kto raz postradał w oczach innych zaufanie do samego siebie, ten wie, jakim trudnym procesem jest jego odbudowa. Uczymy się także na każdym kroku ufać innym ludziom. Śmiem twierdzić, że tę umiejętność w naszym kraju posiadło niewielu. Może nie jakiś nikły procent, ale żebyśmy jako naród byli zbyt ufni, to chyba zbyt dużo powiedzieć. Mamy raczej opinię, i to raczej opinia trafna-nacji dość nieufnej, wręcz podejrzliwej. Takiej, co to wietrzy szwindel w większości interakcji na linii człowiek-człowiek. Nie uśmiecha się, patrzy pod buty, peta wydupcy na chodnik miewając z rzadka wyrzuty sumienia. Wspólny mianownik społecznego zaufania jednych do drugich jest u nas na dość niskim pułapie; jakby nie liczyć i nie patrzeć, byle socjolog Wam to powie. Tak się składa, że mam akuratnie pasującą do tego tematu historię …


Parę tygodni temu zmuszony byłem skorzystać z usług Poczty Polskiej. Nadałem listem zwykłym z opcją priorytetu dwie koperty bąbelkowe, a w nich po jednej płycie dvd. Okropnie się tego dnia spieszyłem, i nie miałem czasu na stanie w kolejkach do okienka. Nakleiłem na każdej z kopert znaczki, z górką-żeby nie zbrakło, bo akurat miałem pod ręką. Dokładnie opisałem na kopertach nadawcę i odbiorcę, i w dobrej wierze-wrzuciłem do skrzynki. Listy nadawane były w dwie kompletnie przeciwne strony Polski. Do dziś nie doszły. Tydzień później, kiedy jeszcze miałem nadzieję że przesyłki dojdą, wysłałem takim samym listem, w takiej samej kopercie, korzystając z tej samej skrzynki, towar dużo mniejszej wartości-przynajmniej materialnej, i to do Szczecina. Doszedł po 2 dniach. Po przeszło dwóch tygodniach od nadania feralnych listów z płytami, poszedłem na pocztę z której je wysyłałem, żeby poinformować kogo trzeba o tym, że…dość wybiórczo traktują niektórych klientów i ich przesyłki. Że może listonosz jeden albo drugi podpierdlala sobie co ciekawsze fanty, i żeby może zrobił pan dyrektor, o ile nie jestem jedynym, który składa skargę-masówkę z doręczycielami ze swojego oddziału, uczulając na proceder bezkarnych kradzieży cudzych listów, bo się klienci skarżą, a jak np. dalej się incydenty będą powtarzać, poleci po premii każdemu, i może to by wystraszyło złodziejaszka. Albo tak zwyczajnie, myślałem sobie, że się gdzieś po drodze listy zawieruszyły, i teraz sobie czekają w jakimś centrum przesyłki niedoręczonej. I z tymi romantycznymi wizjami, snutymi w drodze na pocztę, szedłem, żeby, jak sądziłem, zrobić to, co każdy w tym kraju w podobnej sprawie, zrobiłby na moim miejscu. A na poczcie u kontrolera dziwienie goni zdziwienie. Pierwsza się dziwi pani kontrolerka, że w ogóle taki ja mogłem sobie pomyśleć, że zaginiony list niepolecony, może być jakimkolwiek powodem do interwencji, bo takich listów giną w całym kraju co dzień dziesiątki, jak nie setki. Trzeba było nadać poleconym, to byś Pan dostał za znaczki, a tak-szukaj wiatru w polu; na zasadzie: uparł się cham, i mu daj. Następnie ja się dziwię, że firma za to że nie wywiązuje się z usługi, i się jeszcze do tego przyznaje, nie ponosi żadnej konsekwencji. Dziwi się potem pani kontrolerka, że każdy w tym kraju oprócz mnie chyba wie, że jak chce się mieć pewność taką do 60 procent że list dojdzie, to się poleconym wysyła. Ja się dziwię dalej, że nie ma w tym kraju miejsca, gdzie uczciwy człowiek mógłby odesłać list, który, dajmy na to, wypadł listonoszowi z torby. Na koniec pani kontrolerka dziwi się mojemu zdziwieniu. I tak się rozstajemy. Piszę to drodzy Państwo nie po to, żeby napawać się efektem pozornej nowości, jakim jest w Polandzie niesolidność i nierzetelność całego państwowego aparatu, bo mieszkam tu parę lat, i co nieco wiem. Przykład mój mógłby posłużyć jako kalka wielu podobnych sytuacji, z którymi zapewne spotkaliście się w każdym państwowym molochu. Zawiniliśmy, wzięliśmy kasę, i co nam zrobisz. Pociąg się spóźnił-i co z tego? Nie przyjęli cię do lekarza? Zrób nam coś, frajerze. Znacie to skądś? Tak myślałem. Zajmuję więc wasze oczy temi słowy po to, żeby na banale mojej historii oprzeć banał, jakim jest nasze państwo, i zaufanie którym powinniśmy je obdarzać, a które ginie co sekundę, kąpane w państwowych wpadkach i wtopach.


Moglibyście zaufać przedstawicielowi handlowemu jakiegoś banku, który ma podbite oko, braki w uzębieniu i niezbyt ładni pachnie-a poczcie, kolei, służbie zdrowia ufać musicie. Rzecz nie leży wyłącznie w monopolistycznej pozycji tychże. To też; wiadomo, że w naszej ojczyźnie, prywatne działa sprawniej, i dyskusji nie ma, chyba że ktoś akuratnie czyta „Kapitał”. Państwo jako umowa między obywatelami winno być w dzisiejszych czasach sprawnym menadżerem. Jak w piłce nożnej. Jak w Barcelonie, przywoływanej ostatnio przez polskiego polityka. Winno, ale nie jest. Może by i chciało, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że trochę słabo się stara. Kulminacyjnym punktem miar i wag na ilość zaufania człowieka do państwa w Polsce, a może raczej, kresu wytrzymałości obywatela do kraju niewiarygodnego, będą w najbliższym czasie piłkarskie mistrzostwa Europy. Z zapowiedzi szumnych i wielkich co róż redukuje się co tłustsze skwarki, zostawiając samą surowiznę. Ale czy samą głowizną i podrobami, da się u nas tłuszczę nakarmić? Ludzie mają oczy i widzą, jak żyją koledzy na Zachodzie; może i pogrążeni w kryzysie, ale daj nam Boże taki kryzys jak u Szweda czy Niemca. Miało być tak, że klękajcie narody, a będzie że ledwie się domknie na czas autostradę, a i to nie wiadomo. Tymczasem Polacy jak kania dżdżu, potrzebują wyraźnych znaków na to, że można temu Państwu ufać. Że gdy jeden fircyk z drugim w publicznej telewizji krzyczą, że „kocham Cię Polsko”, to, do kurwy nędzy, warto mieć za co tę Polskę kochać. Nie za sam fakt Polactwa, ale za coś namacalnego; za fakt tego, że ten kraj nie tylko wysysa kasę z kieszeni, ale przy okazji coś za tę kasę robi. Artystka pewna śpiewała kiedyś, że żeby udowodnić miłość, nie wystarczy o nie j mówić; że trzeba to uczucie także pokazać. A jak nie ma zaufania, to można sobie pierdolić o miłości, że to nie pluszowy miś, ale nikt rozsądny nie uwikła się w taki związek. Niestety my, to znaczy ja, Ty, Pan, Pani, i paru jeszcze, którzy to czytacie, jesteśmy kochani przez państwo Polskie dość jednostronnie, i do tego mocno analnie. Sęk w tym, że państwo posiada tak nieogarnioną miłość własną, że kompletnie nie potrzebuje naszego odwzajemnienia. Kochać będzie nas po grób, to jest do dnia, kiedy skończą nam się pieniądze…


JW

 
Patrio-Antifa-Polacy
* Felieton opublikowany na łamach Tygodnika Tomaszowskiego Lech Kaczyński Wołomińśki Dziwnym zbiegiem okoliczności, od kilku dni emocje Polaków na powrót rozpalają samolot i... [więcej »]


Siódma wojna z chłopami
Siódma wojna z chłopami Ktoś, kto wychował się na Zamojszczyźnie, nie może być wrogiem wsi i jej mieszkańców. A jeśli nim się staje, to jako kabotyn, bo w każdym człowieku stąd,... [więcej »]


Biedronka a sprawa polska
Biedronka a sprawa polska Czasami, idąc tropem Stanisława Palucha z „Misia”, zastanawiam się, czy poczucie humoru i dystans do siebie i świata, w Polsce są w ogól... [więcej »]


Policjanci i złodzieje
Przeczytałem w gazecie lokalnej z mojego powiatu, że liczba kradzieży aut w pierwszym kwartale tego roku przewyższyła ilość skradzionych aut w całym minionym roku. Czemuż to ktoś z... [więcej »]


Wy….e
Mam wyjebane na wszystko. No…co najmniej na większość. Kiedyś bardzo nie lubiłem tego określenia, popularnego w slangu młodzieżowym, w którym już od paru lat się gubię, i za ... [więcej »]


AMNEZJA-suplement
Jest w historii ludzkości uniwersalne pojęcie wstydu. Najogólniej rzecz biorąc, wstyd to taki stan człowieczy, kiedy za popełnione lub zaniechane czyny, homo sapiens oblewa się rum... [więcej »]


Mass-akra
Kiedy kilka lat temu brałem rozwód z mediami, w których to jakiś czas pracowałem, przysięgałem sobie, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, i daj Boże, z pisania i mówienia będę żył. Mi... [więcej »]


Pleban na zagrodzie
Kiedy władza pisowska z Jarosławem Kaczyńskim utrwalała swoją ideę parę lat temu w kraju nad Wisłą, najpierw inteligencja popadła w popłoch, że ład społeczny budowany z trudem prze... [więcej »]


SYMETRIA
Bardzo nie lubię zimy, ale to bardzo. Każdego dnia, kiedy muszę wyjść z domu, najsamprzód biję się co najmniej kwadrans z myślami, czy w ogóle mi się to opłaca, i czy faktycznie is... [więcej »]


Pornoloteria
Jak się ogląda za dużo pornosów, to Bozia rozum odbiera! Autorem tej złotej myśli jest ksiądz, który uczył mnie kiedyś religii w szkole podstawowej. Powiedział tak do mojego kolegi... [więcej »]


ANTY-DEBIL
Na najbliższy czas Wy, którzy czytacie te teksty, i którzy, jak mniemam, we wspaniałej swej większości odwiedzacie forum na tej stronie, deliberując przy okazji na wiele tematów, m... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz.5 - BIDUL
Nie wiem, jak można pomieścić tyle miłości w takim małym serduszku. Nie wiem, jak można tak kochać, żeby wybaczać najgorsze bezeceństwa doznane od najbliższych potencjalnie osób. P... [więcej »]


Polak zaszczuty
Polak zaszczuty Wyczytałem niedawno w tygodniku lokalnym, że w miejscowości w której mieszkam zdarzył się napad na bank. Bandyta w biały dzień wszedł do małej filii jednego z... [więcej »]


Dlaczego wciąż warto słuchać Wałęsy…
Po fali krytyki, która przetoczyła się po płatnych wystąpieniach Lecha Wałęsy na dwóch kongresach partii Libertas, były prezydent zapowiedział, że rocznicę wyborów 4 czerwca spędzi... [więcej »]


Piękna nasza Polska cała…
Czytam sobie ostatnio w autobusie w drodze do pracy książkę Kazimierza Koźniewskiego pt. „Piątka z ulicy Barskiej”. Kiedyś ją już czytałem, a że nie miałem ostatnio żad... [więcej »]


WKURW
Tak się zastanawiam, czy to przez tę niekończącą się zimę, czy kryzys, czy ślamazarność elit polskich, czy może przez wszystko po trochu, czuję pod skórą, że kraj nadwiślański lezi... [więcej »]


BIEDA POLSKA –cz. 4– SPIRIT OF ‘89
W ogólnopolskim dzienniku „Dziennik” przeczytałem niedawno tekst o pokoleniu 89. Sporo już naczytałem się tekstów o różnej maści pokoleniach, ot choćby warto przypomnie... [więcej »]


Kot przystankowy
Na przystanku autobusowym w pewnej miejscowości przesiaduje sobie kot. Jest szarobury; duży i gruby. Przychodzi kiedy chce, wtula się w kąt wiaty i tak sobie siedzi. Pierwszy raz p... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz.3 – ZAWIŚĆ
- A ostatnio, w poniedziałek, wyobraź sobie taką akcję; przychodzi do nas mamusia z teściem i mówi, że byli na zakupach w Tesco chyba, i że zrobili zakupy za tam 200 czy 300 złotyc... [więcej »]


BIEDA POLSKA cz. 2 – KOBIETA SAMOTNA
Widać że jest już bardzo zmęczona, chociaż według metryki ma ledwie ponad trzydziestkę. Wygląda trochę jakby piła, ale, chociaż może czasem i chciałaby się napić, nie stać jej na t... [więcej »]


BIEDA POLSKA - cz.1 - BILET
Tym tekstem chciałbym rozpocząć cykl portretów różnych postaci, które spotykam ostatnio na swojej drodze, a które łączy to, że szalenie podobają mi się ich opowieści. Niestety, bar... [więcej »]


"No time for loosers...”
Fredy Merkury śpiewał kiedyś, że nie czas na zawracanie sobie głowy przegranymi, kiedy do stołu ucztować siadają mistrzowie. Numer o którym mowa podbił świat, i większości jego mie... [więcej »]


Podwórko
O tym jak łatwo łamie się szczęka, przekonał się niedawno człowiek popołudniową porą, w centrum Warszawy na jednym z podwórek. O tym, że można bezkarnie pluć na ludzi i łamać im sz... [więcej »]


Wakacyjna impotencja
Nie wiem czy to przypadłość dotykająca co bardziej leniwych Polaków, czy też większość z moich rodaków na nią cierpi, ale ogarnęła mnie ostatnimi czasy jakaś trudna do zwalczenia i... [więcej »]


Benek Martyniuk
Na moim podwórku było dwóch dobrych kumpli. Poznałem ich jak miałem 10 lat. Przeprowadzili się, kiedy ich starzy nie wyrabiali z kasą na opłaty w metropolii, i postanowili się prz... [więcej »]


Menel z Kołobrzegu
Jeśli nie lubisz swojego pracodawcy albo swojej pracy to masz dwa wyjścia. Albo rzucasz ją w cholerę, albo zagryzasz zęby i robisz swoje, puszczając mimo uszu wszystkie joby które ... [więcej »]


Rynsztok
Szedł sobie ulicą menel, przewracał się, podnosił, w końcu upadł na twarz w rynsztok, którym płynęło całe gówno tego miasta. Więcej się nie podniósł. Zostawił w rynsztoku resztkę ż... [więcej »]


Bigos, czapka i wstyd
Najbardziej nie lubię, a może nawet nie tyle nie lubię, co nie mogę przeboleć płaczu małego dziecka. Kiedy mały dzieciak płacze, to nie wiem co zrobić z oczami, i samemu chce mi si... [więcej »]




komentarze i recenzje
dodaj komentarz lub recenzję


AdamPaweł 2011-06-27 00:16:40
Autor tego felietonu jest na bakier z logiką. Nie odróżnia dedukcji (której hołduje) od indukcji (co te słowa znaczą - patrz: encyklopedia). Ja np. wyslałem Pocztą Polską przez ostatnie parę lat ok. 2 tys. przesyłek (poleconych i zwykłych) i góra dwie się zbłąkały. Żeby wyciągać ogólniejsze wnioski na temat funkcjonowania poczty, należałoby użyć modeli matematycznych, nie felietonowych. Ale w tym wypadku należałoby myśleć, zamiast uogólniać - i odnosić swoją jednostkową przygodę do funkcjonowania społeczności-państwa - i jego różnorakich (niekoniecznie koherentnych na pierwszy rzut oka) struktur.




dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail