OBLICZA NEGACJI
Łukasz Gołębiewski
Rzeczpospolita 1997 (numer 23.05.1997)
- Tak jakoś szczęśliwie złożyło się w moim życiu, że mogę robić to, co jest moją prawdziwą pasją i w dodatku utrzymać dzięki tej pasji rodzinę. Muzyka to moje jedyne hobby i w niej realizują się wszystkie dążenia. Nawet jeśli wiążą się z życiem muzyka pewne niedogodności, a jest nią, na przykład sława, której nie lubię, to korzyści są niewspółmierne – twierdzi Kazik Staszewski, lider zespołu Kult
- Postawa moralna i etyczna Kazika jest mi bardzo bliska - twierdzi Kora Jackowska - identyfikuję się z wieloma jego pogladami; jest - jak ja - odważny politycznie. Jak ja, antyklerykalny, choć zarazem ma bardzo bogate życie duchowe. Znamy się osobiście i bardzo go lubię. Jest też postacią ważna dla polskiej sceny i jednym z nielicznych naszych wykonawców, których płyt słucham w domu.
- Urodziłem się w Warszawie - wspomina. - W marcu 1963 roku. I całe życie spędziłem na jednej ulicy. Wychowywałem się w nietypowej rodzinie o zdeformowanym modelu 2 plus 1. Czyli: dwie kobiety plus ja. Mieszkałem z mamą i babcią. Bez ojca. Ojciec, Stanisław byt architektem. Mieszkał w Płocku, a kiedy Kazik miał cztery lata, przeniósł się na stałe do Francji. Zmarł w 1973 roku i Kazik w ogóle go nie pamięta. Ojciec pisał piosenki, które później znalazły się na jednej z najlepiej sprzedających się płyt w historii polskiego rocka "Tata Kazika”. Chodził do liceum im. Mikołaja Reja. W tej samej szkole uczył się rówieśnik - Robert Brylewski, założyciel legendarnej kapeli Kryzys. Do Polski docierała z Zachodu punkowa rewolucja.
- W trzeciej klasię zaczęło się muzykowanie mówi Kazik. - Założyłem z kolegami zespół Poland. Powód byt prozaiczny. Przyjaciel stracił narzeczoną, którą odbił mu Brylewski. A ten miał już swoją kapelę. Kolega myślał, że jak i on będzie miał kapelę, to dziewczyna do niego wróci. Oczywiście interesował nas wówczas przede wszystkim punk. Próby mieli w mieszkaniu. Kazik nie umiał na niczym grać więc śpiewał.
- Atmosfera była bojowa – opowiada Tadeusz Bagan, pierwszy gitarzysta zespołu. - Byliśmy, jak to się wówczas uważało, bardzo alternatywni. Dzisiaj to by pewnie nikogo nie szokowało, ale w tamtych czasach, jeśli facet nosił kolczyk w uchu, to brano go za pedała. Teraz kolczyki noszą dyrektorzy firm i nikogo to nie dziwi. Graliśmy to, co nam odpowiadało. Żaden z nas nie kończył szkoły muzycznej, po prostu słuchaliśmy innych kapel i próbowaliśmy grać, jak one. Byty to proste, punkowe, rzeczy. Gdyby nie punk, pewnie w ogóle byśmy się na to nie zdecydowali. Wcześniej były takie zespoły, jak Pink Floyd czy Led Zeppelin, które grały - jak dla nas - bardzo skomplikowane rzeczy. A tu nagle usłyszeliśmy Clash, Sex Pistols. Okazało się, że każdy może występować na scenie.
- Wówczas żaden z nas nie umiał grać - wspomina Kazik. -Szarpaliśmy struny i tyle. Daliśmy koncert w Grodzisku Mazowieckim razem z Kryzysem i grupą Mono Macieja Góralskiego. Dużo hałasu, żadnej melodii. To w ogóle nie była muzyka. Przynajmniej nikt normalny by tego za muzykę nie uznał.
Po koncercie w Grodzisku postanowili, że jednak chcą grać muzykę, a nie szarpać struny i zaczęli regularnie organizować próby. Grali przeróbki utworów zachodnich zespołów: Buzzcocks, Ramones, Sham 69, których wówczas słuchali. Kilka utworów skomponował też perkusista Paweł Wiechowski. Kazik napisał swój pierwszy tekst - "Młodych warszawiaków".
Wiosna 1980 roku koncertowali w Starej Prochowni, ale bez Kazika, który chorował na mononukleozę. Zastąpił go Brylewski. Często wówczas zmieniali skład, rzadko grali. Kilka koncertów w klubach studenckich. 30 sięrpnia 1980 roku wzięli udział w Festiwalu Kapel Punkowych w Ustrzykach.
-Tamte koncerty, to były raczej spotkania towarzyskie – wspomina Tadeusz Bagan. -Na nasze czy Kryzysu koncerty przychodzili głównie znajomi. W klubach wciąż byty te same osoby, ci nieliczni, którzy czuli punkową muzykę.
Maturę Kazik zdał w 1981 roku i zespół Poland się rozpadł. Staszewski poszedł na studia. Socjologia na Uniwersytecie Warszawskim. Założył też nowa kapelę - Kult.
Pierwszy koncert Kultu odbyt się 7 lipca 1982 roku. Od początku Kazik pisał słowa, do których powstawała muzyka. Grali raz na kwartał, głównie w Warszawie, czasem w Toruniu. Pierwszym utworem była "Krew Boga " i jest to jedyny numer z tego okresu, jaki znalazł się na płycie. Grali szybko, melodyjnie. Bliższe to było stylistyce nowej fali, niż hard core.
- Dorastałem w okresię pierwszej fali punk rocka i ta muzyka zawsze była dla mnie bardzo ważna - mówi Kazik. - Ale wówczas już interesowałem się bardziej zimną falą, tym co robiły zespoły: Joy Division, Killing Joke, Bauhaus.
Nie ma żadnych archiwalnych nagrań z tego okresu czy wywiadów z członkami zespołu.
-Mieliśmy bardzo ortodoksyjną postawę i każdy kontakt z mediami uważaliśmy za kolaborację z systemem - twierdzi Kazik. - Nie chodziło nam o komunę, ale o system w ogóle. Uważaliśmy, że ten świat jest krótkotrwały i czekaliśmy na Królestwo Chrystusa. Dlatego jeśli się mówi, że byliśmy antykomunistyczni, to jest to tylko część prawdy. Nie dlatego występowaliśmy przeciwko władzy, że uważaliśmy, iż demokracja jest lepsza. My w ogóle nie wierzyliśmy w ludzi. Dlatego, zresztą, nie byliśmy też anarchistami. Efektem takiej postawy była jednak niezgoda na realizowanie jakichkolwiek naszych nagrań. W ogóle nie wchodziliśmy do studia.
W 1983 roku wzięli jednak udział w festiwalu "Od Nowa" w Toruniu. Podczas imprezy basiście, Piotrowi Wietesce, ukradli gitarę. Nie była jego, a kosztowała 120 dolarów.
-Na owe czasy była to kwota niewyobrażalna - wspomina Kazik. - Piotr pracował na kilka etatów, a i tak nie byt w stanie zebrać takich pieniędzy. W tej sytuacji zgodziliśmy się nagrać jedna piosenkę dla Tonpressu.
- Pożyczyłem na przegląd kapel nowofalowych w Toruniu od kolegi gitarę Ibaneza - opowiada Piotr Wieteska. - Wówczas wszyscy graliśmy na kiepskich polskich gitarach i nie było nas stać na lepszy sprzęt. Po koncercie zostawiłem gitarę w pokoju akademika, w którym się zatrzymaliśmy i wyszedłem na imprezę. Kiedy wróciłem gitary nie było, a złodziej się nie znalazł. Później przez rok pracowałem w różnych firmach i ciągle nie mogłem zebrać tych 120 dolarów, żeby odkupić sprzęt. W tej sytuacji chłopcy postanowili mi pomóc i zgodzili się na nagranie piosenki dla Tonpressu. Dostaliśmy za nagranie 45 tys. złotych. Co ciekawe, wówczas płacono w zależności od długości utworu, więc w wersji płytowej znalazł się bardzo długi wstęp, w którym Kazik powtarza w kółko "ojojojoj". W każdym bądź razie chłopcy oddali mi całe honorarium, jeszcze mama Kazika pożyczyła mi 20 tys. złotych, i w końcu spłaciłem tę nieszczęsną gitarę.
Ideowo neutralny utwór "Piosenka młodych wioślarzy" znalazł się na składance "Jeszcze młodsza generacja".
- Kolega spłacił gitarę, a mnie praca w studiu się spodobała -mówi Kazik. - Nie miałem już oporów moralnych przed nagrywaniem utworów, postanowiłem jedynie, że piosenki publikowane na płycie nie będą grane na koncertach. Z tego postanowienia, oczywiście, wiele nie wyszło.
Do "Piosenki młodych wioślarzy" powstał teledysk, a zespół stał się znany tzw. szerokiej publiczności. Punkowej publiczności taka kariera jednego z ich ulubionych zespołów nie bardzo się jednak podobała. Mówiono, że zdrajcy, że poddali się komercji. W odpowiedzi powstał utwór "Handlarze".
Sprzedaliśmy swoje piosenki handlarzom i prostytutkom,
sprzedaliśmy swoje słowa tym, co nas ogłupiają.
Bo ci, co ogłupiają, najlepiej zarabiają,
Bo ci, co zarabiają, ci najlepiej płacą.
W 1984 roku nagrali singel dla Tonpressu. Znalazły się na nim utwory "Do Ani" i "Piloci". Ten pierwszy stał się wielkim przebojem, przez cztery tygodnie był na pierwszym miejscu listy przebojów Programu III PR. Dwa lata później nagrali pierwsza płytę, a właściwie dwie pierwsze, bo ukazały się niemal równocześnie. Jedna powstała w Poltonie, druga w Klubie Płytowym "Razem". W obydwu przypadkach najlepsze utwory: "Polska", "Wolność" czy "Totalna militaryzacja" zostały zatrzymane przez cenzurę.
-Te płyty nie pokazują, kim wówczas byliśmy - twierdzi Kazik. - Zawierają tylko te utwory, które mogliśmy opublikować. Inne można było usłyszeć tylko na koncertach. Tak było zresztą z kolejnymi krążkami. Pierwszych sześć naszych płyt to jakby świadectwo liberalizacji cenzury w Polsce. "Totalna militaryzację" mogliśmy wydać dopiero na płycie z 1990 roku, długo na płytowe wydanie czekała też "Wolność":
Co za fatalny świat podzielony granicami
Z ludźmi, których kochasz rozmawiasz tylko listami
Czujesz ich jedynie przy pomocy pocztowego kleju
Tylko dlatego, że mieszkają w innym kraju.
Na tym świecie każdy jest zachłanny i pazerny,
Na tym świecie każdy chce pieniądze i koncerny.
Kilku Frajerów rządzi świata tego polityką,
a potężniejsi z nich myślą o władzy nad galaktykq.
Pierwsze płyty utrzymane były jeszcze w stylistyce punkowej. Począwszy od trzeciej muzyka Kultu stała się cięższa, nawiązująca do pierwszych dokonań Pink Floyd czy Procol Harum.
-Ten okres zamyka płyta "Tan" z 1988 roku. Potem postanowiłem zerwać z muzyką. Wyjechałem do Anglii. Pracowałem przy budowie. Uciekłem stamtąd po trzech miesiącach. Nie mogłem żyć bez grania.
Po powrocie Kazika Kult się reaktywował. Duży wpływ na nowe, ostrzejsze, oblicze grupy miał Rafał Kwaśniewski, z którym nagrali płytę "Kaseta". Pod koniec 1989 roku wyjechali w trasę do Brazylii, później znowu zmienili skład.
Po płycie "Your Eyes" Kazik po raz kolejny zmienił muzyczne oblicze. Postanowił spróbować sił w rapie i hip hopie. Za własne pieniądze wynajął studio i nagrał płytę "Spalam się". Sukces. Dzięki tej płycie stał się sławny. Wystąpił w Sopocie, gdzie śpiewał "Dziewczyny to nic więcej, tylko kłopoty". Po raz pierwszy ze sceny w Sopocie padło "kurwa mać". Rok później Kazik w Sopocie zawołał "Wałęsa dawaj moje sto milionów", dzięki czemu trafił na pierwsze strony gazet.
- Na taką reklamę nigdy nie byłoby mnie stać -przyznaje Kazik. -"Wyborcza" dała materiał o mnie na pierwszej stronie. W wieczornych "Wiadomościach" zabrał głos sam prezydent Wałęsa.
- Nie lubię rapu i na temat muzycznej wartości piosenek Kazika nie chcę się wypowiadać - mówi Czesław Niemen.- Myślę jednak, że w tym wypadku wartość samą w sobie stanowią pisane przez Staszewskiego teksty. Są to pewne ogólne refleksje socjologiczne, wypowiadane przez niewątpliwie inteligentnego człowieka, który mówi o rzeczach ważnych.
Następnym krokiem była płyta "Spalaj się". Kazik przygotował też gitarowe wersje swoich rapowych utworów. Równolegle powstawał materiał do płyty "Tata Kazika", która ukazała się w 1993 roku. Sprzedano ją w nakładzie 400 tys. egzemplarzy. Znalazły się na niej utwory napisane przez ojca, Stanisława Staszewskiego. "Celina", "Baranek" - te piosenki słuchane byty niemal przez wszystkich, puszczano je na zabawach i w pijackich spelunach.
- Jerzy Zalewski robił film o tacie. Zaproponował opracowanie jego utworów. Ja tych kawałków wcześniej nie słyszałem. To było odkrywanie ojca, którego nie znałem.
Sukces "Taty Kazika" wykorzystano wydając płytę "Tata 2". W tym okresię powstał także album "Muj wydafca", za który Kazik dostał nagrodę Fryderyka za najlepsze teksty. Nie odebrał jej. Podobnie postąpił rok później i więcej Fryderyków już mu nie przyznawano.
1 czerwca ukaże się nowa płyta Kazika "12 groszy". Kazik jest twórcą tekstów i muzyki. Znajdzie się na niej 17 utworów.
Na nowej płycie znalazły się utwory skomponowane przy użyciu nowoczesnych technik komputerowych. Taką ewolucję przeszedł lider Kultu od czasu pierwszych występów z zespołem Poland. Od zbuntowanego punka do komputerowych sampli droga była jednak długa. Choć jednak Kazik miał wiele twarzy, jako muzyk, wciąż - jak twierdzi - wierny jest tej samej ideologii.
- Bunt nie miał w ogóle miejsca w tym, co robiłem - mówi. – Negacja wiązała się z moją wiarą, chrześcijańskim pojmowaniem świata, to samo myślę dzisiaj. Buntowanie się nie ma sensu. Bo bunt jest częścią tego systemu. Póki świat jest we władaniu człowieka, póty nie widzę potrzeby walki. Nie czuję ideowej więzi z pojęciami naród, państwo. Nic nie znaczy dla mnie także Kościół. Nie utożsamiam z nim chrześcijaństwa. Nie utożsamiam go z katolicyzmem, w którym górę biorą elementy pogańskie. W utworze "Czekając na królestwo Jahwe" Kazik śpiewał:
Po pierwsze, najlepszy król to żaden król,
Po drugie, najlepszy rząd to żaden rząd,
Po trzecie, najlepszy pan to żaden pan,
Najgorszy czas to ostatni czas (...)
Mówię ci, że ten, kto ma tu władzę
Niech zawsze budzi w tobie odrazą,
Niezależnie kim on będzie i niezależnie, skąd on będzie.
Choć Kazik neguje system, zarabia pieniądze, które są jego częścią korzysta ze zdobyczy nowoczesnej techniki, jak telefon komórkowy czy komputer...
- Świat końca XX wieku -odpowiada Kazik - wygląda tak, a nie inaczej. Oddaję cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie. Materialne wartości nie stały się jednak dla mnie celem samym w sobie. Nie zawładnęły mną.
| | wyszukiwanie
według źródła
Podpowiadanie wibracji
Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »]
Kult - W kółko o tym samym
„Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »]
„Tata" drugi i ostatni
Kazik: Oryginalne nagrania ojca są w fatalnym stanie
– Tym razem zaskoczyłeś piosenką z Violettą Villas. Jak się wam pracowało?
– O pani Violetcie nie dam złego s... [więcej »]
Kazik rządzi! - Bisowisko
Bartek Czarkowski: Zaczniemy od pytania, które przewijało się w sms’owych pytaniach do Ciebie. Czy bardziej czujesz się piosenkarzem czy poetą?
Kazik Staszewski: Bardziej... [więcej »]
Wywiad "Playboya": Kazik
Jedni widzą w nim rockowego rzecznika pokolenia epoki postkomunistycznej. Dla innych jest po prostu zdolnym muzykiem, który w swojej twórczości potrafi łamać wszelkie bariery i kon... [więcej »]
Kult balansuje
Kult ruszył w doroczną pomarańczową trasę. Do Gdańska trafi w piątek. W hali Olivia można się spodziewać około trzygodzinnego muzyczno-świetlnego show
Co roku w październiku wyrus... [więcej »]
KULT – Koniec XX wieku
Koniec dwudziestego wieku w sztuce i muzyce to tygiel – mówi Kazik Staszewski. I w tym widzę dobry znak na przyszłość. W nieustannym mieszaniu się gatunków. Uważam, że to pię... [więcej »]
Kultura — Pewna sprawa z przyjaciółmi
Gdy poprosiłeś mnie o to, żebym napisał słów parę o tym czym jest dla mnie to wszystko, przypomniały mi się słowa, które kiedyś wypowiedział Janek. Dawno to było i tak wiele się zm... [więcej »]
Kult(ura)
Ukradziony bas
Piotr Wieteska (współzałożyciel – były basista)
Niechętnie godzi się na wywiady, udało mi się go jednak namówić na telefoniczną rozmowę na temat prehistorii ... [więcej »]
Człowiek – orkiestra
Rozmowa z Olafem Deriglasoffem; kiedyś Dzieci Kapitana Klossa, Apteka, Pudelsi, dziś – Kazik Na Żywo
Jak układa się współpraca z zespołem?
– Nie gralibyśmy razem, gdy... [więcej »]
|