Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

Kult(ura)

Grzegorz Kalinowski

Tylko Rock 1993 (numer 1.I)


Ukradziony bas


Piotr Wieteska (współzałożyciel – były basista)


Niechętnie godzi się na wywiady, udało mi się go jednak namówić na telefoniczną rozmowę na temat prehistorii zespołu. Pierwsze moje pytanie dotyczyło okoliczności założenia i pierwszego okresu działalności Kultu.


– Zanim powstał Kult grałem z Kazikiem w Polandzie. Niestety, ze względu na kiepskie umiejętności techniczne, musiałem opuścić zespół. Na moje miejsce przyszedł Irek Wereński... Po tym niepowodzeniu zabrałem się do pracy, grałem na basie po sześć godzin dziennie. Czasami nawet więcej. Pewnego wieczoru, zimą 1982 roku wpadł do mnie Kazik. Poland już wtedy nie istniał, okazało się, że Kazik chce założyć nowy zespół, ja też chciałem, miałem nawet skomponowane dwa kawałki – jednym z nich była „Krew Boga”. Zagrałem je Kazikowi, spodobała mu się moja propozycja. Okazało się, że miał już nawet upatrzonych muzyków. W pierwszym składzie Kultu grali oprócz nas Tadek Sagan na gitarze i Darek Gierszewski na perkusji. Próby graliśmy w Radości – w domu opuszczonym przez wujka Kazika. Była ostra zima, a nikt z nas nie potrafił rozpalić pieca, graliśmy więc w kurtkach i rękawiczkach. Z czasem wytłumiliśmy wnętrze kartonami po jajkach i nauczyliśmy się palić w piecu.


– To z twojego powodu Kult nagrał coś, czego nagrać nie chciał: „Piosenkę młodych wioślarzy”, która stała się przebojem i zapewniła grupie popularność... Zdaje się, zaczęło się od tego, że zgubiłeś pożyczony bas...


– Basu nie zgubiłem – ukradziono mi go. W Toruniu portierka wy dala klucz do naszego pokoju złodziejowi, który bez przeszkód wyniósł pożyczonego przeze mnie Ibaneza. Gitara kosztowała sto tysięcy złotych. Żebym mógł zwrócić pieniądze, zespół zrzekł się na moje konto pieniędzy za nagrany utwór.


Tonpress płacił od długości, więc wydłużaliśmy kawałek jak się dało. Stąd wzięło się „ojojojoj”, które wymyślił Janek Grudziński. Jednak nawet i to nie starczyło na spłacenie gitary – dostaliśmy tylko 45 tysięcy. 20 pożyczyła mi mama Kazika – bardzo jej za to dziękuję, tak samo jak chłopcom z zespołu. Żeby zdobyć 100 tysięcy, musiałem przez pół roku pracować w firmie polonijnej.


– Wkrótce po tym odszedłeś z Kultu.


– Odszedłem razem z klawiszowcem i trębaczem Jackiem Szymoniakiem, który tak jak ja został świadkiem Jehowy. W pewnym momencie cały zespół interesował się "Biblią" i dyskutowaliśmy dużo. Wyjątkiem był Janek, dochodziło na tym tle do śmiesznych nieporozumień, on śmiał się z naszych zainteresowań, my z niego, że nie powstrzymuje się od picia wódki. Dla Kultu był to epizod (z tamtego składu zostali tyko Janek i Kazik – przyp. kal), nikt nie został Świadkiem, ale na pewno ten okres wpłynął na poglądy Kazika.


– Ostatnio znów zbliżyłeś się do zespołu...


– Tak, zorganizowałem im koncert w Stodole i trasę po Polsce, która była równocześnie promocją filmu „Czarne słońca”. Dzięki temu wsparła nas Fundacja Sztuki Filmowej, bez której trasa byłaby niemożliwa, chociaż zespół grał w dużych salach. Nie wiem jednak, czy zdecyduję się na dalszą działalność w tej branży.


Człowiek kompromisu


Janusz Grudziński (klawisze, gitara, wiolonczela)


Rozmawiamy w Stodole, w salce prób. Połowa Kultu (bez Kazika, Morawca i Banana) próbuje ze śpiewającym aktorem z Rampy. Utwory są eklektyczne, zahaczające o stylistykę art rocka i piosenki aktorskiej. Kompozytorem jest, oczywiście, Janek.


– Do zespołu trafiłeś przez przypadek...


– W październiku '82 Kazik Staszewski, mój kolega z socjologii, namówił mnie, żebym zagrał kilka numerów na wiolonczeli i pianinie. Było to pięć kawałków, jednym z nich był „Berlin”. Traf chciał, że w tym samym czasie mama Kazika przywiozła mu na gwiazdkę z Londynu klawisze Casio. Było na czym grać, ale nie było komu. W ten sposób zostałem w Kulcie klawiszowcem, wkrótce także i gitarzystą.


– W początkowym okresie działalności Kultu byłeś czarną owcą zespołu.


– Tak... Nie paliłem gandzi, piłem wódkę, nie świadkowałem, a nawet nie próbowałem świadkować. Byłem trochę z innej bajki. Żarliśmy się, ale jakoś się wszystko kleiło, chociaż dwa razy próbowali mnie wyrzucić.


– Grasz z Kazikiem niemal od początku, czy jesteś współ-liderem?


– Nie, to nie jest tak. Trzymam ciągłość, gram swoje, ale nie można tego nazwać jakimś liderowaniem. Jestem człowiekiem kompromisu, bo jeśli coś się nie uda w zespole, to mam miejsca, w których mogę wyładować swoją twórczą frustrację. Zabrałem się za pisanie muzyczki do filmów, a ostatnio z Leszkiem Abrahamowiczem, aktorem teatru Rampa, tworzę program, który będzie zaprezentowany w telewizji.


– Pomagają ci w tym muzycy z Kultu. Raz już graliście bez Kazika i nazywaliście się wtedy Ult...


– To był epizod. Kazik wyjechał do Londynu. Nie było co robić, więc zaczęliśmy grać. Stworzyliśmy pięcioczęściową suitę instrumentalną w stylu lat siedemdziesiątych. Zrobiliśmy ten program w tydzień. Wkrótce Kazik zrozumiał, że nie zrobi w Londynie kariery, wrócił i wszystko wróciło do normy.


– Suity i muzyka stylizowana na koniec lat sześćdziesiątych, na lata siedemdziesiąte, to coś, co ci bardzo odpowiada. Im dłuższy utwór Kultu tym bardziej prawdopodobne, że to twoja kompozycja.


– Myślisz o płycie „Spokojnie”? Wbrew pozorom to nie jest moja płyta, wszyscy na niej komponowali, brzmienie jest moje, po prostu w studiu były organy Hammonda i trzeba było jakoś to wykorzystać. Bardziej moja jest druga płyta – „Posłuchaj to do Ciebie”. Zresztą trudno powiedzieć, nasze utwory powstają kolegialnie.


– Na dwójce zaśpiewałeś nawet w jednym utworze...


– Tak, to był taki żart, zaśpiewałem „Stabilizację”.


– Kiedyś byliście bardziej skorzy do żartów. Na niemal każdym koncercie zamienialiście się podczas bisów instrumentami.


– Nie można niczego robić w nieskończoność.


– Zmieniacie się, ale bardziej od was zmienia się wasza publiczność. Najpierw byli to znajomi, potem znajomi znajomych, potem krąg się poszerzał, jednak zawsze byli to rówieśnicy, ludzie z jednego pokolenia. Byli zimni, ale bardziej rozmowni i reagujący z większym wyczuciem na wasze grepsy... Teraz są to bardzo młodzi ludzie zapatrzeni w gwiazdy. Chyba niewiele z tego rozumieją, gdy gracie Młodych warszawiaków, July Morning, gitowską wersję Domu wschodzącego słońca czy Dziewczynę o perłowych włosach...


– Publiczność się zmienia. Nie można liczyć na to, że na koncerty będą przychodzili ciągle ci sami. To prawda, że nasza obecna publika nie chwyta wszystkiego, odnosimy się bowiem do utworów i wydarzeń z czasów, gdy byli dziećmi lub w ogóle nie było ich jeszcze na świecie. Są jednak tacy, którzy to chwytają, jest na koncercie zawsze kilka starszych osób, choćby nasi technicy, których cieszy, gdy zagramy „Zegarmistrza światła”.


– Czy planujecie nagranie płyty z własnymi wersjami cudzych piosenek?


– Nie, nad tym trzeba byłoby się napracować. Lepiej już zrobić nowy materiał. Zwłaszcza, że od prawie dwóch lat nie zrobiliśmy nic nowego – nie licząc, oczywiście, muzyki do filmu „Czarne słońca”.


– Czy nie męczy Cię granie od dziesięciu lat piosenek o tej samej kobiecie – „Do Ani”, „O Ani”...


– Nie, tekst jest mi zupełnie obojętny. Męczy mnie tylko granie niektórych starych numerów, choć są takie jak „Krew Boga”, „Wolność” i „Arachia”, do których wracam bardzo chętnie. Pracujemy teraz nad nową płytą i mam nadzieję, że jeszcze nie wy-prztykaliśmy się z pomysłów.


– Czy chadzacie jeszcze na Legię?


– Nie, tradycja upadła, bo słabo grają, a poza tym rozpadła się paczka, która chodziła na mecze. Bo kiedyś, oprócz mnie i Kazika, chodzili na mecze również nasi znajomi, którzy nie grali w zespole.


Forma wyluzowana


Krzysztof „Banan” Banasik (waltornia, klawisze, gitara, bas)


Zmiana scenografii, ta rozmowa odbyła się w kawiarni Rozdroże.


– Co dla ciebie jest ważniejsze: Kult czy Armia?


– Nie mogę ci odpowiedzieć, bo nie potrafię. Nie chciałbym się opowiadać za jednym zespołem, bo są sprawy, których nie można rozdzielić.


– W obu zespołach grasz na waltorni – jest to chyba jedyny taki przypadek w historii rocka. Co robisz, aby się nie powtarzać?


– Moje zainteresowania muzyczne są bardzo rozlegle, stąd bez trudu mogę wczuć się w klimat Armii i w klimat Kultu. W Armii jest to klimat lasu, dlatego drugą płytę nagrywaliśmy na Mazurach, stąd wziął się koncert na zamku Krzyżtopór. Po tym koncercie wpadliśmy na pomysł clipów Armii w Tatrach i koncertów w starych zamkach. Kult to forma bardziej wyluzowana. Większość riffów jest bardzo swobodna, gdzieś tam na pograniczu popu i żartu – bo ja nie jestem jazzmanem, podobnie zresztą jak i wszyscy z Kultu.


– Zaczynałeś kiedyś od rockowego czadu. Twój pierwszy zespół to warszawska kopia GBH – Stan Zvezda, grałeś w nim na basie.


– To nie był mój pierwszy zespół.


– Skoro tak, to opowiedz o wszystkim od początku...


– Myślę, że nie ma ku temu powodu. Będę o sobie opowiadał, gdy nagram swoją własną, solową płytę. Mam zamiar nagrać płytę, mam na nią kilka pomysłów. Pomysłów na muzykę dawnych czasów, gór i lasów w klimacie chorałów. Na coś, co istnieje od wieków. Chciałbym zagrać na tej płycie na wszystkich instrumentach. Będą też glosy – wokalizy, raczej nie będzie słów. Słowa będą tylko wtedy, gdy będzie istniała taka potrzeba. Chcę, aby mówiła sama muzyka.


– Cofnijmy się do chwili, gdy zacząłeś grać z Armią.


– Trafiłem do Armii z polsko-murzyńskiego zespołu założonego przez studentów z Madagaskaru. Graliśmy wspólny koncert z Immanuelem, z którym grał wtedy na klawiszach Robert Brylewski. Robert zaproponował mi granie na płycie Izraela. Pojechałem na sesję do Rzeszowa, tam nagrywała również Armia. Od tego się zaczęło.


– A do Kultu trafiłeś przez Armię?


– Przez Izrael, w którym grałem w sekcji z saksofonistą Kultu, Pawłem Szanajcą. Tak nam się dobrze grało, że zagrałem na płycie Kultu, „Spokojnie”.


– Po odejściu Pawła zostałeś jedynym dęciakiem, bo Kazik zrezygnował z gry na saksofonie.


– Nikt go do tego nie namawiał, po prostu Kazik sam zrezygnował. Przez jakiś czas miał zesputy instrument i nie mógł grać. I tak już chyba na stale zostało. Być może chciał się skoncentrować na pisaniu tekstów. Poza tym Kazik ma rodzinę i nie bardzo wiem, gdzie mógłby ćwiczyć. Ja gram w określonych godzinach, wtedy gdy nie ma nikogo w domu, a u Kazika zawsze ktoś jest, żona albo dzieci. To wynikło chyba naturalnie, że przestał grać. Czasami jednak namawiam go do gry na saksofonie i może kiedyś, gdy będziemy mieli wiele czasu, to zagramy razem w sekcji.


– Czyli, chciałbyś wprowadzić do Kultu sekcję dętą?


– Bardzo lubię grać w sekcji ale wprowadzenie jej w tej chwili jest niemożliwe. Kazik i Szanajca byli niepowtarzalni.


– W jakim kierunku pójdzie Kult?


– Nie wiem, nie ma jeszcze gotowych nowych numerów. Chciałbym, żeby zespól pograł próby, tak zupełnie naturalnie bez czegoś takiego, że mamy nagrać materiał, czy próbować przyniesiony przez kogoś numer. Moim marzeniem jest, żeby zespól dżemował sobie na próbach i żeby w ten sposób powstał nowy materiał. W ten sposób praca będzie bardzo wyluzowana, każdy wniesie nowe kolory, nowy klimat.


– Czy Kazik jest liderem?


– Tak, bo jest wokalistą. Zespól powinien grać to, w czym najlepiej czuje się wokalista. Najważniejsze, żeby przekaz słowny był spójny z muzyką. Są bandy, które zmieniają wokalistów, bo ważne jest, żeby tylko był jakiś glos. W przypadku Kultu i Armii jest to niemożliwe.


– Jak tworzycie nowe numery? Co jest pierwsze muzyka czy słowa?


– Odpowiem ci na przykładzie ostatniej płyty. Na próbach graliśmy jakieś konkretne pomysły, oczywiście Kazik dodawał do tego swoje uwagi. W dwa dni później przynosił już gotowy tekst. Trudno jest tworzyć na odwrót, chyba że Kazik byłby balladzistą z gitarą.


– W nowym materiale Kultu będą ballady – utwory ojca Kazika. W jaki sposób może to zmienić brzmienie grupy?


– Tak, to zupełnie inny rodzaj grania. Aranż będzie musiał być oszczędniejszy niż zwykle. Myślę, że opracowanie tych utworów potrwa jeszcze kilka miesięcy, ale wiem, że warto nad tym pracować.


– W Polsce kilku tych samych muzyków pojawia się w różnych zespołach z czołówki – mam na myśli ciebie, Kazika, Jeżyka, Roberta Brylewskiego, Stopę, Maelo. Czy świadczy to o ubogości rynku rockowego w Polsce?


– Nie, to nie jest tak. To jakby sprawa nawarstwienia zaległości. Ludzie przez długi czas nie mogli zrealizować się w muzyce z zupełnie różnych powodów – głównie finansowych. Zostały wolne przestrzenie, które teraz można wykorzystać.


– Czy nadejdzie czas, gdy każdy z was będzie grat tylko w jednym zespole?


– Nie wiem jak będzie. Myślałem, że wiem, ale jak patrzę na to wszystko, to widzę, że nie ma w tym żadnych reguł. Chciałbym grać z jak największą ilością muzyków. Czuję się jak jazzman, który może grać ze wszystkimi.


Kabaret


Jeżyk, Irenesusz Wereński (bas)


Jeżyk jest kimś, kto najdłużej muzykuje z Kazikiem. Obaj grali ze sobą w Polandzie jeszcze w czasach, gdy byli uczniami liceum imienia Reja.


– To była taka kapela szkolnych kolegów. Już wtedy zaczęliśmy się z Wieteską wymieniać grą na basie. To granie było sposobem na spędzanie wolnego czasu, taki rodzaj zabawy. To, co robiliśmy, to był kabaret, wynikało to głównie z naszych umiejętności gry na instrumentach.


– Czy Kazik już wtedy liderował?


– Nie, zresztą nawet dzisiaj nie jest jakimś apodyktycznym liderem, choć ma w zespole prawo weta.


– Poland przestał istnieć w 1981 roku. To ty rozbiłeś przechodząc do Kryzysu. Tak przynajmniej twierdził Kazik w wywiadzie prasowym w 1986 roku.


– Nie można tego nazywać w ten sposób, to była zabawa. Zresztą zdecydowałem się na Kryzys, w momencie gdy Poland przeżywał martwy okres. Nie ma się czym przejmować, te sprawy są wyolbrzymione – wtedy zespoły grały dwa, trzy koncerty i rozpadały się, a dzisiaj robi się z tego legendę.


– W 1986 roku ponownie zacząłeś grać z Kazikiem.


– Wieteska, odchodząc z Kultu, zaproponował mnie na swoje miejsce. Byłem na liście kandydatów, bo przez cały czas przyjaźniłem się z zespołem, chodziłem na ich koncerty i to nie tylko na te warszawskie.


– Jak jest z podejściem zespołu do kontrowersyjnych tekstów Kazika. Czy wszyscy podzielają jego poglądy?


– Nie, to nie jest tak, że zespól myśli tak samo jak Kazik. Ja myślę podobnie, choć nie podpisałbym się pod wszystkim. Ale są w zespole ludzie, którzy się z nim nie zgadzają, zwłaszcza w sprawach dotyczących kościoła.


– Były awantury, jak ta po koncercie z KSU zimą 1987 roku w Stodole...


– Tak, to był przykry koncert. Jak się okazało ostatni w tamtym składzie. Było już wiadomo wcześniej, że Paweł Szanajca chce odejść z Kultu. Po tym koncercie, razem z perkusistą Tadkiem Kisielińskim, odeszli do Izraela.


– A Wódka! Czyżbyście przez cały czas byli zespołem abstynentów?


– Właśnie dlatego nie gramy już tego numeru. Nie chcemy robić popeliny, bo utwór powstał w czasach, gdy zespół nie był trunkowy.


Niezwykłe zamówienie


Piotr Morawiec (gitara)


Rozmawiamy w jego kawalerce. Morawiec nie był na „teatralnej” próbie Janka i Leszka Abrahamowicza, malował łazienkę. Na wstępie pytam, jak często opuszczał zespół.


– W Kulcie grałem niemal od początku. Odchodziłem dwa razy. Najpierw nie widziałem dla tego grania perspektyw, potem wyjechałem na pół roku do Londynu.


– Czy twój pobyt w Londynie wpłynął na twoje podejście do muzyki?


– To było zabawne, bo gdy wyjeżdżałem z Polski, to byłem muzykiem znanego zespołu, który miał regularnie próby, miał prawdziwe koncerty i zarabiał jakieś pieniądze. W Londynie wróciłem do grania towarzyskiego, ze znajomymi. Poznałem dużo nowej muzyki, ale nie było w tym nic takiego, co powaliłoby mnie na kolana.


– Ale „45-89” to chyba twój pomysł?


– Mój i Kazika. W dużym stopniu była to zasługa Tomka Hornunga Kult (jego zasługą jest także wymyślenie nazwy – przyp. G.K.) To on namawiał nas do takiej muzyki, a my chcieliśmy spróbować, czy można nagrać numer na jednym instrumencie. Po pierwszym miksie dograliśmy „żywe” wstawki i teksty, które wyjęliśmy z dokumentu Łozińskiego.


– Skoro już jesteśmy przy filmie, to opowiedz, jak to było z muzyką do „Czarnych słońc”.


– Zrobiliśmy numer do tego filmu, bo reżyser – Jurek Zalewski wiedział, że chce naszej muzyki, a nie jakiejś tam kapeli. Gdyby to było zwykłe zamówienie to nie zrobilibyśmy tego, bo nie robimy muzyki na zamówienie. W planach mamy udział w fabularyzowanym dokumencie Jurka, który będzie poświęcony ojcu Kazika. Zresztą w naszym nowym materiale będą utwory ojca Kazika.


– Grał już je Kaczmarski.


– Tak, ale nie są one jednak znane szerszej publiczności.


– Czy będą grane w typowej dla Kultu aranżacji? – Jeszcze nie wiemy, pracujemy nad nimi. Publicznie graliśmy je tylko raz podczas niespodziewanego koncertu w Fugazi.


– Czy Kult to zespół, w którym ktoś rządzi, a reszta tylko coś dogrywa?


– Nie. Kult to jest całość. W tej kapeli skład jest najważniejszą sprawą.


Żadnej zawiści


Andrzej Szymańczak-Szczota (perkusja)


Podobnie jak Jeżyka i Janka przesłuchuję go w Stodole. Szczota jest muzykiem, który ma najkrótszy staż w zespole.


– Zanim był Kult, grałem w Closterkellerze, potem przez chwilę w Blietzkriegu, a w końcu w Bad Monday. Od półtora roku jestem w Kulcie. Trafiłem do zespołu przez przypadek, nagle potrzebowali perkusisty. W ciągu dwóch dni musiałem opanować 18 numerów. Udało się, zacząłem grać i gram do tej pory.


– Z jakim nastawieniem przychodziłeś do jednego z najpopularniejszych zespołów w Polsce?


– Ogromnie się balem. Że nie dam sobie rady, że to będą jedna, dwie próby po których ktoś powie: „Wiesz co stary? Spadaj!”. Bałem się też, że mogło im odbić. Wiesz, gwiazdy i pozerstwo. Okazało się jednak, że to normalni ludzie, bez odbić, po prostu sympatyczni.


– Czy wielu jest – twoim zdaniem – pozerów w rockowym światku?


– Jest ich trochę. Bywa, że z tego powodu między niektórymi kapelami dochodzi do bardzo nieprzyjemnych spięć.


– Czy Kult to zespół Kazika?


– Moim zdaniem – tak.


– Czy solowa działalność Kazika nie zepsuła atmosfery w zespole?


– Nic takiego.


– Nie żal wam było, że swe nowe numery Kazik wykonał z innym zespołem?


– Od początku było wiadomo, że to jest poza Kultem i że jeśli będzie koncertowa wersja „Kazika”, to zagra ją kto inny. Żadnej zawiści czy zazdrości. Wprost przeciwnie, uważam, że Kazik to fajny zespól, znakomicie się tego słucha.


– Czy jest możliwa sytuacja, w której Kult zagra materiał tej grupy Kazika?


– Było już tak! Zupełnie niespodziewanie w czasie grania „Pasażera” raz w Poznaniu, a drugi raz w Lublinie Kazik zaczął śpiewać swoje solowe numery. Raz była to „Piosenka trepa”, a raz „Wałęsa”. Dołączyliśmy się i pojechaliśmy... Ale to były wyjątki, choć często zdarza się, że publiczność, a nawet organizatorzy mylą Kazika z Kultem i domagają się tamtych utworów.


– Dawno temu w Kulcie żywego perkusistę wspomagał automat. Czy wrócisz do tego pomysłu?


– To urządzenie już dawno zostało sprzedane.


– Był też Kazik z saksofonem...


– Mam nadzieję, że już więcej nie będzie tego robił. Jubileuszowy koncert był chyba ostatnim koncertem Kazika z saksem.


– Ze starych numerów pamiętam jeszcze zamienianie się instrumentami.


– Ja bym śpiewał chórki, bo potrafię grać tylko na perkusji.


 
wyszukiwanie
Pokaż artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ zawierające następujące słowo:


według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1)
B1 (1)
Bizz (1)
BRAVO (1)
Brum (18)
Bstok.pl (1)
Cogito (2)
Dziennik Bałtycki (5)
Dziennik Wschodni (1)
Express Wieczorny (2)
Fakt (1)
forum KKK (1)
Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1)
Gazeta Braniewska (1)
Gazeta Krakowska (1)
Gazeta Łódzka (1)
Gazeta Na Pomorzu (1)
Gazeta Olsztyńska (3)
Gazeta Poznańska (1)
Gazeta Wyborcza (21)
Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1)
Gazeta Wyborcza (Kraków) (1)
Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1)
Gazeta Wyborcza (Poznań) (1)
Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1)
Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2)
Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1)
Gazeta Wyborcza Sport (1)
Gentleman (1)
Gitara i Bas (1)
Głos Szczeciński (1)
Halo (1)
Halsky Entertainment ;) (1)
Ilustrowany Kurier Terenowy (2)
Impuls (1)
in vitro (1)
Insider (1)
Klan (1)
Kulisy (3)
Kurier (1)
Kurier Lubelski (1)
Kurier Polski (1)
Kurier Poranny (2)
Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1)
Machina (18)
Metropol (2)
Muza (3)
Nasza Legia (2)
Non Stop (4)
Nowe Państwo (1)
Nowości (1)
Nowy Dziennik (6)
Nowy Dziennik N.Y. (1)
Nuta.pl (5)
Obserwacje (2)
Onet.pl (2)
ORGAN (1)
Ozon (1)
PC World Computer Special (2)
Playboy (1)
PolEcho (1)
Polityka (1)
PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1)
Przegląd Sportowy (1)
Przegląd Świętokrzyski (1)
Przekrój (2)
Radio Bis (1)
Reset (1)
Rock Szok (1)
Rzeczpospolita (7)
Słowo Ludu (1)
Słowo Polskie (2)
Super Express (15)
Super Express – Pilot Olsztyński (1)
Super Express - Pilot Olsztyński (2)
Sztandar (1)
Sztandar Młodych (2)
Śruba (1)
taz Hamburg (1)
Temi (2)
Teraz Rock (6)
The Warsaw Voice (1)
trojmiasto.pl (1)
TU (1)
TV Pilot (1)
Twój Styl (1)
Tygodnik Nowosądecki (2)
Tylko Rock (52)
Ultraszmata (3)
Voice (1)
Wprost (2)
www.nuta.pl (1)
www.racjonalista.pl (1)
www.YoYo.pl (1)
Wysokie Obcasy (2)
XL (9)
Zwierciadło (2)
Życie (6)
Życie na Gorąco (1)
Życie Warszawy (2)


Podpowiadanie wibracji
Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »]


Kult - W kółko o tym samym
„Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »]


„Tata" drugi i ostatni
Kazik: Oryginalne nagrania ojca są w fatalnym stanie – Tym razem zaskoczyłeś piosenką z Violettą Villas. Jak się wam pracowało? – O pani Violetcie nie dam złego s... [więcej »]


Kazik rządzi! - Bisowisko
Bartek Czarkowski: Zaczniemy od pytania, które przewijało się w sms’owych pytaniach do Ciebie. Czy bardziej czujesz się piosenkarzem czy poetą? Kazik Staszewski: Bardziej... [więcej »]


Wywiad "Playboya": Kazik
Jedni widzą w nim rockowego rzecznika pokolenia epoki postkomunistycznej. Dla innych jest po prostu zdolnym muzykiem, który w swojej twórczości potrafi łamać wszelkie bariery i kon... [więcej »]


Kult balansuje
Kult ruszył w doroczną pomarańczową trasę. Do Gdańska trafi w piątek. W hali Olivia można się spodziewać około trzygodzinnego muzyczno-świetlnego show Co roku w październiku wyrus... [więcej »]


KULT – Koniec XX wieku
Koniec dwudziestego wieku w sztuce i muzyce to tygiel – mówi Kazik Staszewski. I w tym widzę dobry znak na przyszłość. W nieustannym mieszaniu się gatunków. Uważam, że to pię... [więcej »]


Kultura — Pewna sprawa z przyjaciółmi
Gdy poprosiłeś mnie o to, żebym napisał słów parę o tym czym jest dla mnie to wszystko, przypomniały mi się słowa, które kiedyś wypowiedział Janek. Dawno to było i tak wiele się zm... [więcej »]


Człowiek – orkiestra
Rozmowa z Olafem Deriglasoffem; kiedyś Dzieci Kapitana Klossa, Apteka, Pudelsi, dziś – Kazik Na Żywo Jak układa się współpraca z zespołem? – Nie gralibyśmy razem, gdy... [więcej »]


Wywiad z zespołem
W naszym kraju Jutro o godzinie 19 w hali Olivia przy ul. Bażyńskiego zagra warszawski zespół Kult. Koncert odbędzie się w ramach trasy promującej nową płytę zespołu „Salon ... [więcej »]




komentarze i recenzje


dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail