Kazik rządzi! - Bisowisko
Bartek Czarkowski
Radio Bis 2006
Bartek Czarkowski: Zaczniemy od pytania, które przewijało się w sms’owych pytaniach do Ciebie. Czy bardziej czujesz się piosenkarzem czy poetą?
Kazik Staszewski: Bardziej czuję się piosenkarzem, ponieważ wykonuję piosenki, a nie piszę wiersze, aczkolwiek jeśli samemu sobie pisze się teksty, są to zajęcia pokrewne. W dawnych czasach premiery wierszy odbywały się w ten sposób, że poeta recytował swoje teksty, a jeszcze hen, hen, dawno temu w Starożytnej Grecji poezję prezentowało się przy lirze – stąd zresztą nazwa liryka. Wszystko właściwie wróciło do punktu wyjścia, tylko, że teraz jest elektryka. (głównie wykonuje się to z elektrycznymi instrumentami, chociaż oczywiście nie tylko).
Bartek Czarkowski: Zdajesz sobie sprawę z tego – ja dowiedziałem się czytając właśnie te pytania – że część maturzystów, a niekiedy nawet studentów, pisze prace dotyczące Twoich tekstów i Twojego sposobu oglądu rzeczywistości?
Kazik Staszewski: Tak, jak mówię, są to zajęcia pokrewne. Wspomnę, że te prace magisterskie to też jest pewien sposób powiększenia siebie samego w moich własnych oczach i oczach mojej mamy. Moja mama jest (myślę, że jeszcze do dziś) leciutko zawiedziona, że nie ukończyłem żadnych studiów wyższych. Więc zawsze jak ktoś mi przynosi taką pracę (bo przeważnie dostaję takie prace magisterskie), zawsze jej daję mówiąc: „co prawda sam nie skończyłem ale o mnie kończą inni…”
Bartek Czarkowski: Jaka jest reakcja mamy?
Kazik Staszewski: Generalnie mama jest chyba dumna z tego co robię, aczkolwiek gdybym miał wykształcenie wyższe, to by była trochę „dumniejsza…”
Bartek Czarkowski: Żałujesz, że zakończyłeś edukację czy teraz jest już to obojętne?
Kazik Staszewski: Jasne, że jest to obojętne. Generalnie w życiu mało czego żałuję. Właściwie wiedziałem już po dwóch, trzech latach studiowania socjologii, że to nie jest moja bajka. Właściwie należałoby żałować, że tak późno się zdecydowałem ale nawet nie to… Wszystko potoczyło się tak jak powinno specjalnie bez moich większych, czy mniejszych ingerencji.
Bartek Czarkowski: Czyli gdybyś teraz miał możliwość powrotu na studia albo wybrania jakiegoś nowego kierunku, to raczej byś się nie zdecydował.
Kazik Staszewski: Gdybym miał czas i energię, bo obecnie z tym mam największe kłopoty, to może nawet dokończyłbym tą socjologię (jakoś zaocznie czy wieczorowo). Ale energii jakoś nie styka i czasu też nie za wiele. Gdy jest ten wolny czas, to wolę go pożytkować albo na leniuchowanie albo na tworzenie rzeczy muzycznych. Pewnie zakończę żywot bez wyższego wykształcenia.
Bartek Czarkowski: No chyba, że zajmiesz się wydziałem zarządzania albo finansami i bankowością - bo takie pytania też się pojawiały. Co sądzisz o zarządzaniu i bankowości?
Kazik Staszewski: Nie wiem dokładnie co to jest zarządzanie i bankowość. Chyba chodzi o to jak pieniądze pożyczać albo jak potem nimi zarządzać. Nie wiem, jestem zbyt dużym ignorantem w tej kwestii, żeby w ogóle cokolwiek wiążącego móc powiedzieć.
Bartek Czarkowski: Czy czujesz się bardziej gwiazdorem czy bardziej mentorem?
Kazik Staszewski: Ani tym się za bardzo nie czuję, ani tym. Natomiast jeśli już miałbym dokładnie wybierać mniejsze zło jak z tego dychotomicznego podziału... Generalnie gwiazdorstwo kojarzy mi się między innymi z sytuacją materialną. Ja oczywiście nie narzekam i na pewno wystaję ponad średnią krajową, natomiast normalnie często miewam takie miesiące (ponieważ zarabiam nieregularnie), że jakoś czasami mi nie styka. Może wynika to nawet nie tyle z zarobków nie takich jakie bym sobie życzył ile z nierozsądnego gospodarowania. Normalnie rano chodzę z psem do sklepu spożywczego po bułki – myślę, że to niebardzo mieści się w statusie szerokopojętego widzenia gwiazdora. No więc gwiazdorstwo odpada. Zresztą w ogóle to jest chyba tylko w krajach zachodniej Europy. No, może Ałła Pugaczowa też jest gwiazdą w pełnym tego słowa znaczeniu ale to przez różnego rodzaju pokrewieństwa z nie do końca białą strefą. Czy jestem mentorem? Za takiego by mnie chciano uważać. Wiesz, nie jestem ani mentorem ani gwiazdorem, podsumujmy to bo zaczynam gadać piąte przez dziesiąte. Czuję się w jakiś tam sposób muzykiem, który śpiewa piosenki i sam sobie pisze własne teksty. Czuję się artystą - tak bym powiedział (ani gwiazdorem ani mentorem tylko artystą, nie broń boże rzemieślnikiem muzycznym).
Bartek Czarkowski: Te wszystkie osoby, które pisały sms’y i pewnie w większości fani Kultu, Kazika i wszystkich twoich innych pobocznych projektów myślą, że Kazik komentuje rzeczywistość - Kazik ma jakieś pojęcie o danej sytuacji w kraju czy na świecie no i przedstawia to na koncertach i na płytach. Oni siłą rzeczy muszą patrzeć na Ciebie jak na mentora.
Kazik Staszewski: No wiesz, po prostu różnię się od przeważającej liczby ludzi tym, że się tego nie wstydzę artykułować (bo każdy ma jakiś pogląd i stanowisko wobec tego co go otacza i w czym żyje). Wiele lat temu to przełamałem, na początku było bardzo trudne wyjść na scenę i zaśpiewać swoje; wyjść na scenę i cokolwiek zaprezentować szeroko pojętemu audytorium. Jak to przewalczyłem, pozbyłem się obciachu, który temu naturalną koleją rzeczy towarzyszy. Nie boję się tego, nie stresuje mnie to, wobec tego potrafię głośno o tym mówić. Ci co się nauczyli głośno mówić, wydają się być postaciami, które mają więcej do powiedzenia niż ktokolwiek inny - rzekłbym jednostka przeciętna statystycznie rzecz biorąc (nie mówię że jestem nadprzeciętny). W tym wszystkim chodzi tylko o zwalczenie bariery obciachu.
Bartek Czarkowski: Na pewno obserwujesz aktualną sytuację w kraju. Jakoś Cię przejmuje, jakoś to skomentujesz czy w ogóle Cię to nie obchodzi?
Kazik Staszewski: Obchodzi mnie ale już nie obserwuję bo po prostu rzygać mi się chce, jak na te ryje patrzę z jednej czy z drugiej strony. Oni w ogóle nie są warci komentowania z mojej strony. Nie będę się poniżał i zniżał do poziomu tej pasożytniczej bandy.
Bartek Czarkowski: Czy teraz doskonale pasuje piosenka „Mieszkam w Polsce” czy mógłbyś napisać jakiś inny tekst do tego co się aktualnie dzieje? Cały czas ten tekst sprzed ponad 20 lat, jeśli się nie mylę?
Kazik Staszewski: Piosenka „Mieszkam w Polsce”...
Bartek Czarkowski: Dodałem chyba trochę za dużo...
Kazik Staszewski: Nie... (nic nie dodałeś). Piosenka „Mieszkam w Polsce” dotyczyła generalnie czasów stricte komunistycznych, a teraz mamy jednak dosyć zasadniczą różnicę - żyjemy w kraju wolnym. Tylko okazuje się, że nasza nacja nie potrafi korzystać z wolności i nie jest w stanie zrozumieć, że wolność nie jest pakietem przywilejów ale również i bardzo wielu obowiązków, których po prostu w komunie, czyli w więzieniu, nie było. Nie było przywilejów ale i nie było obowiązków. Obiad zawsze był i te 20 dolarów na miesiąc za udawanie, że się pracuje też było. Kanclerz Bismarck powiedział, że Polacy są bardzo dobrzy jeżeli dać im niemieckiego brygadzistę – wtedy pracują i w ogóle sprawy najlepiej się toczą. Jeśli chcesz im zaszkodzić, daj im polskiego brygadzistę albo pozwól rządzić się im samym. Jak patrzę na obecne wzmagania, są to ludzie, którzy przez 17 lat niczego nie wykreowali, nie stworzyli, nie zrobili żadnego dobra tylko żyją na rachunek społeczeństwa, z tego co ci, co cokolwiek czynią, są w stanie wyprodukować. Przez cały ten czas zajmowali się z jednej strony różnego rodzaju intrygami dotyczącymi zwiększenia stanu posiadania (jeśli chodzi o posiadanie władzy), z drugiej strony jak najbardziej zyskownego okradania obywateli z pieniędzy. Czasami nachodzą mnie bardzo przykre myśli więc przestałem tą hołotę oglądać i słuchać. Trochę to nie na moje nerwy w moim wieku.
Bartek Czarkowski: Myślisz czasem o emigracji jak wstajesz rano?
Kazik Staszewski: Tak, myślę. Nawet poczyniłem już ku temu pewne kroki – tzn. nabyłem w Hiszpanii nieruchomość. Jeśli jeszcze jakiś czas to wszystko będzie tak wyglądało - pierniczę - będę mieszkał tam, a tu będę przyjeżdżał do pracy (czyli odwrotnie). Teraz są już komputery i internet..., mogę tu przyjeżdżać tylko na koncerty. Kiedyś mówiłem, że zupełnie nie mógłbym gdzie indziej mieszkać i przejmuję się tym wszystkim, bo to jest mój dom i dlatego bolą mnie pewne rzeczy. W moim domu dozorca jest głupi, a nie interesuje mnie, że w innym domu dozorca jest głupi i niekompetentny. Teraz czasami już dopadają mnie myśli; poziom frustracji podniósł się na tyle, że wyobrażam sobie sytuację, w której mógłbym wyjechać. Do tej pory sobie nie wyobrażałem, obecnie sobie wyobrażam. Ale to może związane jest też z kryzysem wieku średniego i w ogóle szeregiem rzeczy, które dzieją się z mężczyzną, kiedy wkracza w wiek pomiędzy 40-ką a 50-ką.
Bartek Czarkowski: Co musiałoby się w wydarzyć, pomijając wyjście z kryzysu wieku średniego, żebyś przestał myśleć o emigracji? Do czego musiałoby dojść albo jakie wydarzenie powinno Cię skłonić do tego żeby zostać?
Kazik Staszewski: Prawdopodobnie jak bym wyjechał i tam został, bardzo szybko zacząłbym przemyśliwać o powrocie. Nie wiem, to jest takie pytanie z gatunku: „co by było gdyby ciocia miała wąsy”. Na razie jeszcze jej się nie sypnęło pod nosem, tak że trudno tu gdybać.
Bartek Czarkowski: Powiedziałeś o demokracji i jej świadomych obowiązkach. Pewnie większość z Twoich fanów myślało, że masz zawsze anarchistyczny stosunek do pewnych wydarzeń. To znaczy, że bierzesz udział w wyborach, chodzisz do urny, oddajesz głos?
Kazik Staszewski: Czy chodzę do „uryny”...? Do „uryny” poszedłem bodajże trzykrotnie. Pierwszy raz w 1989 roku na fali tego ogromnego entuzjazmu, który zniósł totalitarny system komunistyczny. Drugi raz głosowałem w wyborach prezydenckich, ale nie pamiętam w których (to chyba było za czasów, kiedy Kwaśniewski wygrał za pierwszym razem). No i teraz byłem na drugiej turze, też prezydenckich... Natomiast z anarchizmem nie mam nic wspólnego, uważam go za ideę kompletnie szkodliwą i podobnego rodzaju bełkot jakim jest idea komunistyczna, z tą tylko różnicą, że anarchiści praktycznie nie mieli możliwości wprowadzenia swoich chorych idei w czyn. Myślę, że skutek byłby podobny jak ten, który osiągnęli komuniści. Ja uważam się za kogoś, u kogo dominuje myśl konserwatywno-liberalna. Konserwatywna jeśli chodzi o wartości moralne i religijne. Mimo, że jestem już od jakiegoś czasu ateistą, szanuję moc sprawczą religii jeśli chodzi o wywoływanie dobrych skutków. Widziałem parę przykładów wśród moich kolegów, gdzie ewidentnie zadziałała ona w sposób pozytywny, aczkolwiek nie wyklucza to tego, że bardzo wiele zła na świecie wypływa też z religii. Liberałem jestem jeśli chodzi o system gospodarczy. Państwo powinno wtrącać się w jak najmniejszym stopniu w to co ludzie robią aby się samozorganizować na wolnym rynku - coś co kompletnie u nas nie istnieje. Nazywanie tego w czym żyjemy systemem kapitalistycznym jest dla mnie dużym nadużyciem. Jest to tylko i wyłącznie inny rodzaj socjalizmu. Państwo, w którym 60 procent ludzi żyje z zasiłków, różnego rodzaju rent i pieniędzy, które dostają od państwa, gdzie 55 procent przemysłu jest w rękach państwa, gdzie 3 mln ha ziemi jest w rękach państwa, gdzie państwo ustala ceny minimalne (więc może ustalać i ceny maksymalne - dlaczego nie..., to jest tylko kwestia czasu) nie jest systemem kapitalistycznym. Tak jak śpiewałem w piosence Cztery pokoje, jest socjalizmem koncesyjno-etatystycznym, który różni się tylko pewną formą od socjalizmu totalitarnego, który mieliśmy wcześniej. Cała idea myślenia o państwie przez elity rządzące (oczywiście elity w cudzysłowiu) jest podobna. Do anarchizmu mi daleko. Myślę, że w skrócie powiedziałem o co chodzi.
Bartek Czarkowski (ze studia): Z Kazikiem spotkaliśmy się w dość specyficznym okresie, czyli kilka dni przed pierwszą rocznicą śmierci Jama Pawła II, zapytałem Go więc czy te wydarzenia, wydarzenia z 2 kwietnia 2005 roku, miały na niego jakiś wpływ.
Kazik Staszewski: Muszę powiedzieć, że tak, mimo że utraciłem wiarę w Boga, do pontyfikatu i instytucji Papieża mam stosunek ambiwalentny i nie uważam, że Jan Paweł II był jakimś szczególnie wybitnym politykiem. Miał niewątpliwie wewnętrzne ciepło i charyzmę, którą porywał tłumy. Nie przypuszczałem, że Jego śmierć tak mocno mnie poruszy i że będę tak zdołowany tym faktem. Ja już wiedziałem..., tutaj jeszcze propaganda radości i sukcesu nie przyjmowała do wiadomości tego, że to już jest agonia... Byłem akurat w Hiszpanii i dowiedziałem się, że to już się zaczęło... i jest to kwestia paru dni. (...) Spodziewałem się bardzo negatywnych reakcji, jeśli chodzi o współplemieńców (moich współobywateli), niemalże zupełnie histerycznej reakcji. W obliczu tego co się wydarzyło Polacy generalnie zachowywali się bardzo godnie, bardzo dostojnie. Oczywiście to się bardzo szybko skończyło - kibice Krakowi i Wisły poszli na noże, mimo że w obliczu śmierci Papieża podali sobie dłonie. Okazuje się, potrafimy się godnie zachowywać albo w obliczu zagrożenia albo w obliczu jakiegoś naprawdę poważnego, dramatycznego wydarzenia. W życiu codziennym Polacy nie istnieją jako kooperanci i jako ludzie, którzy mogą w jakimś tam stopniu normalnie nawiązywać i przeżywać interakcje ze sobą. Natomiast ja – ten ateista przeżył śmierć Papieża bardzo – tak bym powiedział o sobie.
Bartek Czarkowski: Myślisz, że to co się wydarzyło 2 kwietnia zostało chociaż w części osób czy absolutnie poszło na stracenie?
Kazik Staszewski: Trudno mi mówić... z tego co widzę, to chyba raczej poszło na zatracenie.
Bartek Czarkowski: Pytanie, które musiało pojawić się w tym spotkaniu i jest chyba najczęściej zadawanym w sms’ach, które przychodziły do nas, do BIS Polskiego Radia. Czy jest szansa na reaktywację Kazika Na Żywo, na jakieś dodatkowe koncerty albo na nagranie całego albumu?
Kazik Staszewski: Nie, nie ma takiej szansy. Jest to zespół, który został definitywnie rozwiązany. Najwyżej jest szansa na jeszcze jedną rzecz – mam koncert skręcony z sześciu - ośmiu kamer (ten, który wyszedł na płycie „Występ”) i być może... Właściwie zrobiłem już bardzo dużo jeśli chodzi o pomontowanie..., z tym że w pewnym momencie rozsiadłem się z refleksją: no a właściwe po co?, bo właściwie dla kogo?, kto mi to zrobi?, kto to w ogóle wyda?, itd... Ostatnio obejrzałem DVD Armi, które właściwie też jest zrobione z amatorskich kamer, bardzo fajnie im to wyszło. A ja uważam (...) pomontowałem sporo lepiej niż Armia, bo pododawałem jeszcze różne rzeczy - takie socjologiczne i reporterskie wstawki. Być może takim akordem kończącym całą działalność KNŻ-tu będzie DVD pod tytułem „Występ” ale na innego rodzaju reaktywacje - czy płytowe, czy koncertowe - to szans już nie ma.
Bartek Czarkowski: A na to DVD jest szansa jeszcze przed końcem roku? Czy wszystko co robisz z tym koncertem, robisz sam (w sensie montażu i produkcji)?
Kazik Staszewski: Nie mogę tego zrobić do końca sam, ponieważ nie mam takiego sprzętu. Bardzo wiele mogę zrobić sam ale końcowy szlif muszę zrobić w porządnym studio, takim, które ma dobry program do obrazu i program do zrobienia dźwięku (...) Chciałbym i wiem, że jestem w stanie zrobić to samodzielnie od początku do końca... i to zrobię. Teraz trochę mnie to ruszyło ale czy to będzie do końca roku czy nie, to też zależy od wielu czynników, które u pana w średnim wieku są czasami dosyć istotne – typu: samopoczucie psychiczne, fizyczne, pogoda, itd...
Bartek Czarkowski: Od trzech miesięcy na antenie BIS Polskiego Radia spotykamy się z nagraniem „Pali się moja panno”. Buldog to jest nazwa formacji, czy Twój pseudonim?
Kazik Staszewski: Mój pseudonim? Nie, nie, to nie jest mój pseudonim. To jest projekt mojego menadżera Piotra Wieteski, który zawsze marzył żeby mieć zespół. On jest właściwie głównym założycielem grupy Kult i przez jakiś czas był na pewno liderem grupy. Odszedł (bodajże w 1985 czy 86 roku) ponieważ Jehowa wezwał go do służenia i głoszenia słowa Bożego. Po 10 latach nie chciał już tego robić, został moim menadżerem ale cały czas ta potrzeba zaistnienia w jakimś składzie, bycia muzykiem, była w nim bardzo bardzo mocna. To jest jego projekt, który właściwie gra i wygląda trochę tak jak stary Kult. Czasami żartuję, że tak mógłby grać Kult gdyby odejście Jacka Szymoniaka i Piotra Wieteski z pierwszego składu nie miały miejsca (...) Buldog brzmi jak stary Kult, do tego na gitarze jest bardzo zdolny kolega Wojtek Jabłoński - jeden z najzdolniejszych muzyków jakich spotkałem ostatnio (niestety z uwagi na sytuację taką a nie inną na razie dźwiga wzmacniacze - jest technicznym w grupie Kult). Brał udział w moich dwóch solowych płytach grając na perkusji i na gitarze – absolutnie talent czystej wody. Dęciaki są z Kultu: Zdunek, Tomek Glazik i perkusja: Adam Swędera. O resztę i całą ideę należałoby spytać Piotra Wieteskę, ponieważ on jest głównym macherem tego przedsięwzięcia. Ja zostałem tam zaproszony tylko w roli wokalisty
Bartek Czarkowski: Ale we wszystkich utworach.
Kazik Staszewski: No, jeszcze zobaczymy... Na początku może i we wszystkich utworach... ale ostatnio parę moich pomysłów na wokale nie przeszło. Być może będzie tak, że nie dogadamy się ze strony stricte artystycznej, koleżeńsko jest bardzo fajnie i bardzo fajnie się to wszystko toczy. Jacek Szymoniak, który gra tam na klawiszach, zażyczył sobie, że po pierwsze nie może być w tych piosenkach wulgaryzmów; drugi punkt – pewne tematy nie mogą być poruszane (np. te, które rzutowałyby na jego relacje z Bogiem). Piotrek Wieteska ma z kolei pewną, bardzo konkretną wizje co do tego jak te wokale mają brzmieć, które jak widzę nie bardzo mają się po drodze z tym co ja tam widzę. Więc możemy się po prostu artystycznie nie dogadać i wtedy nie będę występował we wszystkich piosenkach. Chciałbym we wszystkich ale może się nie udać... Teraz jestem świadom tego, że być może w pewnych utworach konsensus nie zostanie znaleziony i wtedy będą musieli szukać kogoś innego.
| | wyszukiwanie
według źródła
Podpowiadanie wibracji
Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »]
Kult - W kółko o tym samym
„Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »]
„Tata" drugi i ostatni
Kazik: Oryginalne nagrania ojca są w fatalnym stanie
– Tym razem zaskoczyłeś piosenką z Violettą Villas. Jak się wam pracowało?
– O pani Violetcie nie dam złego s... [więcej »]
Wywiad "Playboya": Kazik
Jedni widzą w nim rockowego rzecznika pokolenia epoki postkomunistycznej. Dla innych jest po prostu zdolnym muzykiem, który w swojej twórczości potrafi łamać wszelkie bariery i kon... [więcej »]
Kult balansuje
Kult ruszył w doroczną pomarańczową trasę. Do Gdańska trafi w piątek. W hali Olivia można się spodziewać około trzygodzinnego muzyczno-świetlnego show
Co roku w październiku wyrus... [więcej »]
KULT – Koniec XX wieku
Koniec dwudziestego wieku w sztuce i muzyce to tygiel – mówi Kazik Staszewski. I w tym widzę dobry znak na przyszłość. W nieustannym mieszaniu się gatunków. Uważam, że to pię... [więcej »]
Kultura — Pewna sprawa z przyjaciółmi
Gdy poprosiłeś mnie o to, żebym napisał słów parę o tym czym jest dla mnie to wszystko, przypomniały mi się słowa, które kiedyś wypowiedział Janek. Dawno to było i tak wiele się zm... [więcej »]
Kult(ura)
Ukradziony bas
Piotr Wieteska (współzałożyciel – były basista)
Niechętnie godzi się na wywiady, udało mi się go jednak namówić na telefoniczną rozmowę na temat prehistorii ... [więcej »]
Człowiek – orkiestra
Rozmowa z Olafem Deriglasoffem; kiedyś Dzieci Kapitana Klossa, Apteka, Pudelsi, dziś – Kazik Na Żywo
Jak układa się współpraca z zespołem?
– Nie gralibyśmy razem, gdy... [więcej »]
Wywiad z zespołem
W naszym kraju
Jutro o godzinie 19 w hali Olivia przy ul. Bażyńskiego zagra warszawski zespół Kult. Koncert odbędzie się w ramach trasy promującej nową płytę zespołu „Salon ... [więcej »]
|