komentarze i recenzje
| informacje koncerty społeczność dyskografia multimedia kontakt |
SPRZEDALIŚMY NASZE PIOSENKIMirosław PęczakPolityka 1999 (numer 02/99)"Sprzedaliśmy nasze piosenki" - rozmowa z artystą rocka Kazikiem Staszewskim, laureatem Paszportu "Polityki". W zgiełku różnych nurtów rocka tekst piosenki zdaje się mieć znaczenie drugorzędne, tymczasem pan traktuje słowa bardzo poważnie, bez względu na, czy mówią o miłości czy o polityce? Jako autor piosenek uważam się za naturszczyka, nikt mnie tego nie uczył, ale rzeczywiście tekst jest dla mnie podstawowym elementem piosenki, nie wyobrażam sobie, ze mógłbym śpiewać o niczym. Nagrał pan dwie płyty z piosenkami swego ojca Stanisława Staszewskiego. Mówiło się przy tej okazji, że oto rock spotkał się z literaturą, bo teksty taty Kazika są z literackiego kabaretu. Czy piosenka jest tym samym czym jest wiersz? Ja myślę, że nie. Celowo nie umieszczam swoich tekstów na wkładkach do płyt. Po pierwsze dlatego, że jak mi się wydaje śpiewam wystarczająco wyraźnie, po drugi ponieważ moim zdaniem tekst piosenki nie funkcjonuje autonomicznie, musi być zaśpiewany, żeby zaistnieć. I to chyba zasadnicza różnica pomiędzy tekstem piosenki a tekstem wiersza, który możemy sobie odbierać w ciszy i samotności. Załóżmy, że są dwie tradycje w muzyce popularnej. Francuska, związana z kulturą piwnic artystycznych, bardzo literacka i anglosaska, rockowa, której oprawa muzyczna wydaje się ważniejsza od słownego przekazu. Która z tych tradycji jest panu bliższa? Jednak francuska, mimo wszystko. Ale jestem też pewny, że nie robiłbym tego, co robię, gdyby nie moja młodzieńcza fascynacja brytyjskim punkrockiem. Miałem wtedy jakieś 15 lat, z radia leciało jakieś zachodnioniemieckie disco rodzaju Eruption czy Boney M., a ja usłyszałem "Holidays In The Sun" Sex Pistols, piosenkę o Berlinie podzielonym murem, piosenkę wykrzyczaną z taką pasją, że trafiła do mnie 500 razy bardziej niż słowo pisane. Istotna była ekspresja, istotny był przekaz kompletnie inny niż obiegowe pojęcie poezji. Dlatego wcale nie chcę negować znaczenia czysto muzycznej ekspresji. Nie wyobrażam sobie piosenki na przykład zespołu The Clash o płonącym Londynie, śpiewanej słodkim głosem przy akompaniamencie kwartetu smyczkowego. Ale jest też jasne, że te surowe teksty zespołów punkowych nie były banalne, bo były konkretne. I to ukształtowało również mój własny sposób pisania piosenek. Co pana inspiruje do pisania - impuls, przelotny nastrój czy głęboki namysł? Zwykle staram się kierować krytyczną refleksją, raczej rozumem niż emocją, co oczywiście nie wyklucza roli impulsu. Mam w dorobku piosenki o polityce, które tak właśnie powstały. Kiedyś pod restauracją Samson na Nowym Mieście usłyszałem rozmowę dwóch gości, trochę pijanych., z których jeden głośno wyrażał pretensję do Lecha Wałęsy o niespełnioną obietnicę "stu milionów dla każdego". Przyszedłem do domu i napisałem później bardzo popularną piosenkę "Wałęsa oddaj moje sto milionów..." ...Co skomentował publicznie jej bohater, zarzucając panu niewiedzę w tym temacie... No cóż, zdaje się, że Lech Wałęsa nie dosłyszał, iż cała ta piosenka to jeden duży cytat wyrażający opinię tak zwanego prostego człowieka. Ja osobiście nie muszę się z nią zgadzać, ale przecież ona kursowała w obiegu. O obietnicach i koncepcjach Wałęsy pisały gazety i mówili o nich ludzie, także i tacy jak ci pod Samsonem. Ja tylko uważam, że może byłoby lepiej, gdyby politycy nie rzucali słów na wiatr i nie ignorowali opinii na swój temat. Często w swoich tekstach posługuje się pan cytatem. Mam wrażenie, że publiczność, zwłaszcza ta młoda nie zawsze jest świadoma tych zabiegów. Jasne, że tak się zdarza. I różne bywają nieporozumienia. Na przykład ostatnio w związku z piosenką "Dziewczyna bez zęba na przedzie" dostałem list, którego autorka pisze, że to co śpiewam, to prawdziwa historia dotycząca właśnie jej, a ja przedstawiam sprawę niesprawiedliwie, do w tej opowieści stronę mężczyzny. Tymczasem była to całkowicie przeze mnie wymyślona historia o miłości, przełamana w refrenie wymyślonym dla specjalnego efektu wizerunkiem dziewczyny bez jedynki. Inny przykład to piosenka "Wszyscy artyści to prostytutki ". Uznano to za atak na środowisko aktorskie. Tymczasem ja też za taką prostytutkę się uważam no może taką lepszą prostytutkę, która potrafi swojego klienta wprowadzić w świat, jakiego do tej pory nie znał. Czyli mamy tu do czynienia z autoironią? Można to tak nazwać. W latach 80. Śpiewał pan " Sprzedaliśmy nasze piosenki handlarzom i prostytutkom". Czy to też autoironia, puszczanie oka do publiczności? To może po kolei. W pierwszej połowie tamtej dekady nasz zespół Kult nie miał praktycznie żadnej możliwości nagrywania,. Niw było rynku płytowego, prywatnych wytwórni, ale myśmy się też wcale nie palili do tego, żeby funkcjonować oficjalnej kulturze, byliśmy mocno związani z tym, co nazywało się sceną alternatywną. Byliśmy bardzo nieufni do wszystkiego co znajdowało się na zewnątrz. Nie wierzyliśmy zresztą, że moglibyśmy normalnie zaistnieć w tej zewnętrznej rzeczywistości, zarabiać pieniądze itd. Wtedy śpiewałem "sprzedaliście wasze piosenki etc." Sytuacje zmienił przypadek. Naszemu ówczesnemu basiście Piotrowi Wietesce ukradziono pożyczoną gitarę. Żeby taki sprzęt odkupić, musiałby wtedy pracować przez cały rok, a o godziwych pieniądzach za koncerty nie mogło być mowy, bo byliśmy nie zweryfikowani przez Ministerstwo Kultury. Zgodziliśmy się na propozycję nagrania płyty dla Tonpressu, co załatwiło kwestię finansową. Tyle, że od tej pory nie mogłem już wspomnianej piosenki śpiewać w drugiej osobie, w końcu przecież straciliśmy cnotę. Nie miałem jednak poczucia sprzeniewierzenia. A jednak, kiedy jeszcze wcześniej od was, swojego singla nagrała w państwowej firmie kapela Dezerter, ich radykalna punkowa publiczność uważała to na początku za zdradę. Ja akurat zazdrościłem Dezerterowi, że mieli swoją płytę, tak jak zazdrościłem Kryzysowi czy Deadlockowi, którym nagranie płyt umożliwił pewien facet z Francji. Oczywiście, była w tym jakaś ambiwalencja, bo z jednej strony do etosu należało nie poddawać się systemowi, ale z drugiej własna płyta to było wtedy marzenie nieosiągalne, trochę takie jak propozycja lotu na Księżyc. Używa pan słowa "System". Chodzi o konkretny system polityczny? Dokładnie ten, w którym, wtedy żyliśmy, chociaż był on częścią światowego "Babilonu". Od zawsze myślał pan tak politycznie? Chyba od 1981 r. Byłem wtedy na pierwszym roku socjologii i akurat trafiłem na strajk akademicki, ten, który zakończył się w momencie wprowadzenia stanu wojennego. Ten strajk dla mnie 18-latka, był zresztą nie tylko jakąś tam inicjacją polityczną, raczej doświadczeniem bycia razem, doświadczeniem wspólnoty, w którym codzienny podział na uniwersyteckich mistrzów i uczniów został zastąpiony przez układ kumpelski. To było naprawdę coś niezwykłego, że mogłem być na równej stopie ze starszymi kolegami, tym bardziej, że zawsze byłem tym najmłodszym w klasie. A do tego przychodzili do nas tacy ludzie jak Adam Michnik czy Stefan Bratkowski i przekonywali, że jesteśmy świadkami bankructwa komunizmu. Wierzyłem, że uczestniczę w czymś naprawdę ważnym, przez co 13 grudnia był dla mnie olbrzymim kopem w głowę. I co potem konspira? Nie, ostatecznie w tym nie uczestniczyłem. Może dlatego, że przytłaczał mnie widok wojska na ulicach, że trochę się bałem, że nie widziałem też we własnym środowisku zbyt wielu entuzjastów konspirowania. Któregoś razu przyszli do mnie świadkowie Jehowy i tłumaczyli, że sprawy taki jak stan wojenny to oczywiście dzieło szatana, który rządzi tym światem, lecz to przeminie i trzeba myśleć w innych kategoriach. Później chodziłem do nich na zebrania, studiowałem z nimi, źle nie zdecydowałem się na chrzest. Wybrałem granie w Kulcie. W przypadku, gdybym został świadkiem Jehowy, musiałbym zrezygnować z kapeli, bo oni stali twardo na stanowisku, że z takim zajęciem wiąże się zbyt wiele pokus. Ale doświadczenie ze świadkami Jehowy nie pozostało bez wpływu? Nie pozostało, bo zerwałem z katolicyzmem, w którym byłem wychowany. Przekonałem się, że istnieje zbyt wiele rozbieżności pomiędzy Pismem Świętym a praktyką Kościoła katolickiego. Stąd takie piosenki jak "Religia wielkiego Babilonu"? Tak, ale chciałbym podkreślić, że nie były to piosenki pisane przez ateistę. Czuję się człowiekiem wierzącym, choć mocno krytycznym i sceptycznym w stosunku do religii zinstytucjonowanej. To, że akurat katolicyzm stał się w tych moich piosenkach o religii negatywnym układem odniesienia wynika z tego, że katolicyzm znam najlepiej, bo znam z autopsji. Może byłoby inaczej gdybym się urodził na przykład protestantem wyznania luterańskiego. W każdym razie przekonałem się, że kościół to przede wszystkim instytucja polityczna i Boga tam nie ma. Radykalizm antykościelny spotkał się z nieufnością do świata instytucji w ogóle. Czy nadal jest to pańska postawa? Chyba jednak nie. Nie jestem już takim radykałem jak wtedy, Kiedy postrzegałem świat wyłącznie w czerni lub bieli. Od tamtego czasu wiele się w moim życiu wydarzyło, wiele przeżyłem i nauczyłem się dostrzegać różne odcienie szarości. Wiele osób miało do pana pretensje, że już po abdykacji komunizmu śpiewał pan "coście skurwysyny uczynili z tą krainą". Odebrano to jako krytykę nowej rzeczywistości. To cytat z piosenki "Jeszcze Polska", którą napisałem akurat w początkach naszej transformacji. Powiem tylko tyle, że zacytowane pytanie nie jest kierowane do polityków, którzy są autorami transformacji, ale do ich poprzedników. Co nie znaczy, że miałbym się pozbywać krytycyzmu wobec tej nowej rzeczywistości. Zawód, który uprawiam wiąże się z częstymi wyjazdami. Jeżdżę więc po Polsce i widzę, co i jak się naprawdę zmieniło od czasów, kiedy pisałem bardzo ponury tekst piosenki "Polska" o brzydocie i beznadziei, głupocie i braku sensu. To wtedy zostałem bez powodu pobity przez bramkarzy w Stodole, choć nie tylko dlatego ten tekst napisałem. W tej piosence pisanej w połowie poprzedniej dekady Polska to brzydki kraj z koszmarnego snu. No i cóż, zmieniło się wiele. Na przykład piotrkowska w Łodzi wygląda jak kraina ludzi sukcesu. Ale są jeszcze dzielnice w Radomiu czy Stalowej Woli przypominające więzienia, z których uciekli strażnicy, ale więźniowie dalej tam mieszkają, bo nie wiedzą, dokąd mieliby pójść. Czasem mam dość przygnębiające wrażenie, że Polska nie tyle integruje się z Europa, ile dryfuje ku rzeczywistości latynoamerykańskiej. Aż tak źle? No, może trochę przejaskrawiam, ale przecież każdy z nas przekonuje się, że sporo w ludziach pozostało z nawyków peerelowskich. Na przykład niepunktualność, która zawsze mnie drażni, słomiany zapał, to, że tak często nie potrafimy być konsekwentni, robić coś do końca. Niekonsekwentne bywa też i państwo, które jest bezwzględnie rygorystyczne w stosunku do uczciwych obywateli, ulega przed siłą, jak teraz w przypadku rolników blokujących drogi. Jak można się cieszyć z sytuacji, kiedy szef największego w Polsce gangu jest zarejestrowany jako bezrobotny, ale mieszka w wystawnej willi? | wyszukiwanie
według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1) B1 (1) Bizz (1) BRAVO (1) Brum (18) Bstok.pl (1) Cogito (2) Dziennik Bałtycki (5) Dziennik Wschodni (1) Express Wieczorny (2) Fakt (1) forum KKK (1) Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1) Gazeta Braniewska (1) Gazeta Krakowska (1) Gazeta Łódzka (1) Gazeta Na Pomorzu (1) Gazeta Olsztyńska (3) Gazeta Poznańska (1) Gazeta Wyborcza (21) Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1) Gazeta Wyborcza (Kraków) (1) Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1) Gazeta Wyborcza (Poznań) (1) Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1) Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2) Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1) Gazeta Wyborcza Sport (1) Gentleman (1) Gitara i Bas (1) Głos Szczeciński (1) Halo (1) Halsky Entertainment ;) (1) Ilustrowany Kurier Terenowy (2) Impuls (1) in vitro (1) Insider (1) Klan (1) Kulisy (3) Kurier (1) Kurier Lubelski (1) Kurier Polski (1) Kurier Poranny (2) Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1) Machina (18) Metropol (2) Muza (3) Nasza Legia (2) Non Stop (4) Nowe Państwo (1) Nowości (1) Nowy Dziennik (6) Nowy Dziennik N.Y. (1) Nuta.pl (5) Obserwacje (2) Onet.pl (2) ORGAN (1) Ozon (1) PC World Computer Special (2) Playboy (1) PolEcho (1) Polityka (1) PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1) Przegląd Sportowy (1) Przegląd Świętokrzyski (1) Przekrój (2) Radio Bis (1) Reset (1) Rock Szok (1) Rzeczpospolita (7) Słowo Ludu (1) Słowo Polskie (2) Super Express (15) Super Express – Pilot Olsztyński (1) Super Express - Pilot Olsztyński (2) Sztandar (1) Sztandar Młodych (2) Śruba (1) taz Hamburg (1) Temi (2) Teraz Rock (6) The Warsaw Voice (1) trojmiasto.pl (1) TU (1) TV Pilot (1) Twój Styl (1) Tygodnik Nowosądecki (2) Tylko Rock (52) Ultraszmata (3) Voice (1) Wprost (2) www.nuta.pl (1) www.racjonalista.pl (1) www.YoYo.pl (1) Wysokie Obcasy (2) XL (9) Zwierciadło (2) Życie (6) Życie na Gorąco (1) Życie Warszawy (2)
Podpowiadanie wibracji
Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »] Kult - W kółko o tym samym „Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »] „Tata" drugi i ostatni Kazik: Oryginalne nagrania ojca są w fatalnym stanie – Tym razem zaskoczyłeś piosenką z Violettą Villas. Jak się wam pracowało? – O pani Violetcie nie dam złego s... [więcej »] Kazik rządzi! - Bisowisko Bartek Czarkowski: Zaczniemy od pytania, które przewijało się w sms’owych pytaniach do Ciebie. Czy bardziej czujesz się piosenkarzem czy poetą? Kazik Staszewski: Bardziej... [więcej »] Wywiad "Playboya": Kazik Jedni widzą w nim rockowego rzecznika pokolenia epoki postkomunistycznej. Dla innych jest po prostu zdolnym muzykiem, który w swojej twórczości potrafi łamać wszelkie bariery i kon... [więcej »] Kult balansuje Kult ruszył w doroczną pomarańczową trasę. Do Gdańska trafi w piątek. W hali Olivia można się spodziewać około trzygodzinnego muzyczno-świetlnego show Co roku w październiku wyrus... [więcej »] KULT – Koniec XX wieku Koniec dwudziestego wieku w sztuce i muzyce to tygiel – mówi Kazik Staszewski. I w tym widzę dobry znak na przyszłość. W nieustannym mieszaniu się gatunków. Uważam, że to pię... [więcej »] Kultura — Pewna sprawa z przyjaciółmi Gdy poprosiłeś mnie o to, żebym napisał słów parę o tym czym jest dla mnie to wszystko, przypomniały mi się słowa, które kiedyś wypowiedział Janek. Dawno to było i tak wiele się zm... [więcej »] Kult(ura) Ukradziony bas Piotr Wieteska (współzałożyciel – były basista) Niechętnie godzi się na wywiady, udało mi się go jednak namówić na telefoniczną rozmowę na temat prehistorii ... [więcej »] Człowiek – orkiestra Rozmowa z Olafem Deriglasoffem; kiedyś Dzieci Kapitana Klossa, Apteka, Pudelsi, dziś – Kazik Na Żywo Jak układa się współpraca z zespołem? – Nie gralibyśmy razem, gdy... [więcej »] |